Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

W Wielką Środę o godz. 20:00 przeszła Droga Krzyżowa z bł. Karolina i bł. Janem Pawłem II ulicami Tarnowa

relacja RDN małopolska

fotogaleria RDN - Grzegorz Golec

tekst rozważań

Wstęp

 

„Bóg tak umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne.” (J. 3,16-17)

 

Prawda o Bogu i człowieku objawiona w wydarzeniach męki Jezusa znajduje ciągle swoje odbicie i kontynuacje w życiu wielkiej rzeszy świadków wiary; świętych i błogosławionych. Życie świętych jest lustrem życia chrześcijańskiego. Stąd też winniśmy wpatrywać się w ich życie, jest ono bowiem wielkim drogowskazem dla naszego życia.

 

 

 

„Czy święci są po to aby nas zawstydzać? - powiedział w dniu beatyfikacji Karoliny Kózkówny Ojciec Święty Jan Paweł II. Czasami potrzebny jest taki zbawczy wstyd, ażeby zobaczyć człowieka w całej prawdzie. Potrzebny jest by odkryć, lub odkryć na nowo właściwą hierarchię wartości. Potrzebny jest nam wszystkim, starym i młodym” (10.06.1987 Tarnów).

 

Z takim przekonaniem wyruszamy na drogę krzyżową ulicami Tarnowa  prowadzeni przez nauczanie i przykład życia tego który 10 VI 1987 roku przybył do tego miasta aby ukazać nam córkę tarnowskiej ziemi. To ona kiedyś i dzisiaj jest nauczycielką i przykładem drogi do świętego życia nawet za cenę heroicznej walki i śmierci. Przygotowując się do kanonizacji bł. Jana Pawła II w roku jubileuszu 100 lecia męczeńskiej śmierci bł. Karoliny pragniemy wpatrywać się w ich przykład i prosić o wstawiennictwo.

 

 

 

 

 

 

 

Stacja 1

 

Jezus skazany na śmierć

 

           „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swoje życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je” – nauczał Jezus Chrystus. I właśnie te słowa stały się treścią życia i męczeńskiej śmierci Błogosławionej Karoliny i trwania do końca Ojca św. Jana Pawła. Droga, którą proponuje Jezus nie jest łatwą drogą, trzeba zaprzeć się samego siebie i wziąć swój Krzyż na ramiona. Krzyż cierpienia, krzyż zniewagi, krzyż ciężkiej pracy, wiele tych krzyży na naszej drodze. Czy jednak potrafimy się zdobyć na to, aby zaprzeć się samego siebie i  naśladować Jezusa w drodze na Golgotę?

 

Chrystusie osądzony tyle razy w ciągu wieków, a dzisiaj sądzony także w nauczaniu Kościoła, nauczaniu odrzucanym czasami jako nieżyciowe, niepostępowe, wręcz nie służące człowiekowi. Nie pozwól nam stawać po stronie tych, którzy wybierają Barabasza; nie daj nam opowiadać się po stronie racji władzy tchórzliwej, takiej jak Piłat, i nie dozwól byśmy byli po stronie większości tzn. populistycznych i modnych haseł.

 

Daj nam Jezu przyjmować, za przykładem bł. Karoliny i bł.  Jana Pawła II, wskazania na przerastanie samego siebie, by przyjąć trudną prawdę, Twoją „twardą mowę”; abyśmy umieli przerastać siebie, zwłaszcza w chwilach cierpienia za samotną prawdę o czystości naszych serc, przegrywającą dzisiaj w sondażach opinii publicznej i będącą w mniejszości, ale prawdę, która nie wydaje wyroku na „Miłość”.

 

 

 

 

 

 

 

Stacja 2

 

Jezus bierze krzyż na swe ramiona

 

Czy nie było łatwiejszego sposobu zbawienia świata? Czy konieczny był ten krzyż, który włożono Jezusowi na plecy a właściwie, który On sam dla siebie wybrał, bo przecież decyzja pójścia na krzyż zapadła w odwiecznych wyrokach miłości Boga o wiele wcześniej niż zdecydowali to ludzie. Dlaczego zbawienie właśnie przez krzyż?

 

Krzyż ma wiele znaczeń, uczy o wielu prawdach, uczy również realizmu, pokazując naocznie, że zbawienie człowieka to nie jest prosty zabieg, że ma ono swoją cenę. Tak samo zresztą jak i święte życie - ono też musi kosztować.

 

W dniu 16 października 1978 roku kardynał Wojtyła zapytany, czy przyjmuje wybór powiedział; „w posłuszeństwie wiary wobec Chrystusa mojego Pana, zawierzając się Matce Chrystusa i Kościoła – świadom wszelkich trudności - przyjmuję”.

 

Znała koszt świętości Karolina. Świadkowie jej życia podkreślają, że była dziewczyną bardzo pracowitą, wytrwałą w podejmowaniu i znoszeniu ciężarów niełatwego życia wiejskiego. Nigdy się nie uskarżała na uciążliwość pracy, ciężkie warunki domowe, na skromny strój i posiłek. Znała wartość wyrzeczenia i ofiary.

 

„Kto chce iść za mną niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16,24). Jezus wzywając nas do naśladowania Siebie, nie obiecuje nam łatwej drogi. Przeciwnie - mówi o potrzebie wzięcia krzyża. Jezus jest wielkim realistą i uczy nas realizmu w podejściu do życia.

 

Jest złudzeniem dziś bardzo rozpowszechnionym, podsycanym chytrze przez dzisiejszą cywilizację, że można zdobyć coś wielkiego i cennego, bez najmniejszego wysiłku. To jednak lekkomyślność i naiwność, kiedy ktoś uważa, że w życiu otrzyma „coś za nic”, że najważniejsze sprawy w życiu: ład, harmonia, szlachetność, miłość, uczciwość itd. same się ułożą. Nic się samo nie stanie! Trzeba się natrudzić, gdyż dobre życie trafia się tym, którzy się o nie starają – wielkim wysiłkiem. Uczymy się tego patrząc na krzyż Jezusa, który uczy wielkiego realizmu w podejściu do życia.

 

 

 

 

 

 

 

Stacja 3

 

Jezus upada po raz pierwszy

 

 

 

„Cierpienie jest wezwaniem do ujawnienia moralnej wielkości człowieka, jego duchowej dojrzałości”. „Tak, pamiętam tę drogę do szpitala. Zachowałem jeszcze przez pewien czas świadomość. Miałem poczucie, że przeżyję. Cierpiałem, był powód do strachu - ale miałem taką dziwną ufność. Co działo się w szpitalu, już nie pamiętam” .

 

Nie wierzono, że jest to możliwe! Ciemne ośrodki zła porwały się na bezbronnego papieża. Stało się! 13 maja 1981r. papież upadł pod ciężarem nienawiści światowej zmowy – osi zła, która do tej pory tchórzliwie ukrywa swoje imiona. Ten zamach odbił się na zdrowiu Ojca świętego. Odcisnął na jego organizmie swoistego rodzaju stygmaty. A stało się to tuż po tym, jak tulił do serca małe dziecko. Konfrontacja niewinności z ciemnym światem zbrodni! Tego doświadczyła w swoim życiu bł. Karolina, kiedy zło w osobie rosyjskiego żołnierza napadło na nią pamiętnego 18 XI 1914 roku zadając śmiertelne rany w wał rudzkim lesie.

 

 Chrystusie, upadający na oczach jakże często dzisiaj wyuzdanego świata, daj nam przez wstawiennictwo naszej Patronki odczytać tę głęboką teologię upadku w grzech nieczysty, który także ujawnia moralną wielkość tych, którzy potrafią z niego powstać…

 

Pamiętajmy o przestrodze wypowiedzianej przez Jana Pawła w Sopocie 5 czerwca 1999r

 

 „Człowiek nigdy nie zazna szczęścia kosztem drugiego człowieka, niszcząc jego wolność, depcząc jego godność i hołdując egoizmowi.”

 

 

 

  

 

Stacja 4

 

Jezus spotyka swą  Matkę

 

Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa (Łk 1,38).

 

Maryja po macierzyńsku głęboko cierpi, odpowiada jednakże tak, jak wówczas, przy zwiastowaniu: «Niech Mi się stanie według twego słowa». W ten sposób po macierzyńsku bierze krzyż z Boskim Skazańcem. Na drodze krzyżowej objawia się jako Matka Odkupiciela świata. «Wszyscy, co drogą zdążacie, przyjrzyjcie się, patrzcie, czy jest boleść podobna do tej, co mnie przytłacza» (Lm 1, 12). Tak mówi Bolejąca Matka — Służebnica posłuszna do końca, Matka Odkupiciela świata. (Koloseum 2000 r.)

 

Maryjo, obecna na drodze Krzyżowej swojego Syna, obecna na drodze życia i męczeństwa bł. Karoliny i obecna na drodze Piotra naszych czasów, tego który Ci powiedział: „Totus Tuus”. Wiemy, że w każdym calu był on Twój - bo w każdym calu był Twojego Syna. Jeszcze raz to potwierdził, gdy po odbytej operacji, nie mogąc mówić, napisał, „Cały Twój”.

 

Wierzymy, że cud Twojego Niepokalanego Serca ocalił go z zamachu, zadziwiając nawet zbrodniarza, skutecznością Twojej miłości.

 

Karolina wychodząc z domu po raz ostatni spojrzała na obraz Matki Nieustającej Pomocy który wisiał nad jej łóżkiem. Potwierdziła w ten sposób gorące pragnienie aby przez całe życie naśladować Maryję w całkowitym zawierzeniu woli Pana a także heroicznej wierności Jezusowi nawet za cenę życia.

 

O Maryjo, która podążałaś krzyżową drogą swego Syna,

 

w bólu matczynego serca, pomna na swoje fiat,

 

ufając, że Ten, dla którego nie ma nic niemożliwego,

 

mocen jest wypełnić obietnice, wypraszaj nam i ludziom przyszłych wieków,

 

łaskę zawierzenia miłości Boga.

 

Spraw, abyśmy w obliczu cierpienia, odrzucenia i próby,

 

nawet długotrwałej i bolesnej,

 

nie wątpili o Jego miłości.

 

 

 

 

 

 

 

Stacja 5

 

Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

 

Przymusili Szymona (por. Mk 15, 21).

 

Żołnierze z Piłatowej eskorty uczynili tak z obawy, że wycieńczony Skazaniec nie doniesie krzyża na Golgotę i nie będą mogli wykonać na Nim wyroku ukrzyżowania.

 

Szukali człowieka, który by pomógł Mu dźwigać krzyż.

 

Czy Jezus doniósłby sam krzyż zbawienia świata na miejsce kaźni, gdyby nie przymuszona pomoc Szymona? Na podstawie świadectwa Ewangelii wiemy, że Jezus potrzebował tej pomocy, przyjął tę pomoc i włączył ją w swoje zbawcze dzieło. Tak było wówczas, w czasie krzyżowej drogi, tak jest również dzisiaj – Jezus potrzebuje pomocy, potrzebuje miłości, prosi o wsparcie,  kiedy dziś na wielorakie sposoby cierpi ukryty mistycznie w drugim człowieku.

 

Rozumiała to Karolina z oddaniem odwiedzająca chorych w sąsiedztwie, pomagająca sąsiadom w pracy na roli, współczująca ubogim, o której mówiono, że „wszystko by im dała”. Jej koleżanka, która wcześnie straciła matkę wyznała: „Karolina była dla mnie jak matka, pomagała w pracy, dzieliła się chlebem,  którego sama nie miała za wiele, udzielała mi życzliwych napomnień’’ To była jej posługa Cyrenejczyka.

 

Pod koniec życia będziemy sądzeni z miłości. Miłość jest najważniejsza.

 

Wśród różnych dróg wiodących do królestwa droga miłości jest najpewniejsza. Żadna bowiem nie znajduje w Ewangelii aż tak jednoznacznego potwierdzenia, jak ta  - w scenie Sądu Ostatecznego: „Byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęli­ście Mnie; byłem  nagi, a przyodzialiście mnie; byłem chory a odwiedziliście mnie; byłem w więzieniu, a odwiedziliście Mnie. (Mt 25,35-36) To jest to wezwanie a zarazem testament który zostawił nam Jan Paweł „Mieć wyobraźnię miłosierdzia”.

 

Jak daleko jestem w stanie pójść w miłości do człowieka ze względu na Chrystusa? Czy jestem rzecznikiem  zwykłego humanizmu, czy rzeczywistej - caritas - miłości do Chrystusa realizowanej poprzez miłosierne odniesienie do każdego drugiego człowieka? Czy jestem człowiekiem „posiadającym wyobraźnię miłosierdzia”?

 

 

 

Stacja 6

 

Weronika ociera twarz Jezusowi

 

„Trzeba spojrzenia miłości, aby dostrzec obok siebie brata, który wraz z utratą pracy, dachu nad głowa, możliwości godnego utrzymania rodziny, wykształcenia dzieci doznaje poczucia opuszczenia, zagubienia i beznadziei. Potrzeba „wyobraźni miłosierdzia”, aby przyjść z pomocą dziecku zaniedbanemu duchowo i materialnie; aby nie odwracać się od chłopca czy dziewczyny, którzy zagubili się w świecie różnorakich uzależnień lub przestępstwa; by nieść im radę, pocieszenie, duchowe i materialne wsparcie tym, którzy podejmują wewnętrzną walkę ze złem.

 

Kraków Błonia 18 sierpnia 2002 r.

 

Bierność i obojętność zabija bardziej niż samo cierpienie. Niejednokrotnie doświadczamy tego na swojej własnej skórze. Jan Paweł II tak często i żywo reagował na każdy rodzaj cierpienia, niezależnie od tego gdzie i kogo, by ono dosięgało. Tak bardzo zachęcał do solidarności z cierpiącymi.

 

Błogosławiona Karolina już od najmłodszych lat spieszyła biednym z pomocą. Miała wrażliwe serce na cudze cierpienia i niedostatek. Pomagała biednym w ich niedoli. Wielu przecież, za jej dobroć serca, nazywało ją drugą mamą, bo troszczyła się o nich jak matka. Chciała zaradzić nędzy materialnej i duchowej. Pomagając innym w niedoli, pomagała nieść krzyż samemu Chrystusowi. Rodzeństwo zostawiło o Błogosławionej Karolinie wspaniałe świadectwo. „Karolina nie robiła różnicy między nami, wszystkich jednakowo lubiła”. Nigdy nie wyrządziła im przykrości, chętnie wyręczała w pracy, szyła odzienie, a kiedy któreś z nich zachorowało, opiekowała się z wielką troskliwością. To samo mówiły koleżanki. Lubiły z nią przestawać, bo była szczera, serdeczna i pogodna.

 

Czyny miłości nie przemijają. Każdy gest dobroci, zrozumienia, służby pozostawia w sercu człowieka niezatarty ślad — coraz pełniejsze podobieństwo do Tego, który «ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi» (Flp 2, 7).

 

 

 

 

 

 

 

Stacja 7

 

Jezus upada po raz drugi

 

Chrystus idzie w stronę własnego cierpienia, świadomy zbawczej jego mocy, idzie posłuszny Ojcu, ale przede wszystkim zjednoczony z Ojcem w miłości.
Idzie na spotkanie swojej męki i śmierci z całą świadomością posłannictwa, które ma wypełnić właśnie w ten sposób.
Właśnie przez to swoje cierpienie ma sprawić, żeby człowiek „nie zginął, ale miał życie wieczne”.
Właśnie przez swój Krzyż ma dotknąć korzeni zła tkwiących w dziejach człowieka i w duszach ludzkich.
Właśnie przez Krzyż ma dokonać dzieła zbawienia.
  „Człowiek bowiem każdy Idze przed siebie. Podąża ku przyszłości. I narody idą przed siebie. I ludzkość cała. Iść przed siebie – to znaczy nie tylko ulegać wymogom czasu, pozostawiając stale za sobą przeszłość: dzień wczorajszy, rok, lata, stulecia… Iść przed siebie , to znaczy mieć świadomość celu.”

 

Jan Paweł II – Kraków, 10 czerwca 1979 r.

 

Cierpienia, bóle, choroby, operacje i pobyty w szpitalu - tyle razy w ciągu dwudziestu siedmiu lat pontyfikatu Pan nie oszczędził Janowi Pawłowi II momentów cierpienia. Upadek i powstanie do zajęć. Można by było zapytać: co Cię stawiało na nogi, Ojcze Święty? Co Cię pchało do spełniania Twojej misji? Co nakazywało Ci wręcz nie liczyć się ani z wiekiem, ani z chorobą?

 

Karolina idzie w stronę własnego przeznaczenia, przez krew, cierpienie i śmierć do domu Ojca Swojego, do krainy Wiecznej Szczęśliwości

 

Karolino - co sprawiało, że mimo tylu ran, boso biegłaś przez krzaki, przewracałaś się, ale biegłaś do końca swojej drogi?

 

To właśnie powiązanie, którego dokonał Chrystus, powiązanie cierpienia z miłością; ono jest odpowiedzią na zagadkę życia. I właśnie ta miłość do Chrystusa i jego Kościoła napędza niejako od środka, by kochać cierpiąc i by cierpieć kochając. To właśnie ta miłość nakazuje nam każdego dnia iść dalej, powstawać z grzechów i nie zatrzymywać się na słabościach. Przy tej stacji, w tym spotkaniu ze Zbawicielem ci którzy doszli do świętości, ale i  wielu będących jeszcze w drodze usłyszało Jego zapewnienie: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali» (2 Kor 12, 9)

 

 

 

 

 

Stacja 8

 

Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

 

       „Człowiek odczuwa naturalny lęk nie tylko przed cierpieniem i śmiercią, ale także przed odmienną opinią bliźnich, zwłaszcza gdy ta opinia posiada potężne środki wyrazu, które łatwo mogą być środkami nacisku. Dlatego człowiek często woli się przystosować do  otoczenia, do panującej mody, przystosować się raczej niż podjąć ryzyko świadectwa wierności Chrystusowej Ewangelii. Męczennicy przypominają, że godność osoby ludzkiej nie ma ceny, że godności tej nie wolno nigdy zbrukać ani działać wbrew niej, nawet w dobrej intencji i niezależnie od trudności. Dlatego raz jeszcze powtarzam za Chrystusem: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą.” Jan Paweł II,  Legnica 2 czerwca 1997 r.

 

Cierpiący - pociesza, słaby - podnosi, ubogi - wzbogaca. Jan Paweł II głosił słowami i swoją słabością tę prawdę, która bije z tej stacji: „Nie płaczcie nade mną!” Papieżowi nie potrzebne było jakieś tanie, ludzkie współczucie, wręcz litowanie się nad nim. On wiedział dobrze, co za godzina przyszła na niego i jak ją ma znosić. I dlatego też sam cierpiący, zwracał uwagę światu na konieczność nawrócenia, wypraszanego drogą cierpienia. Pocieszał innych, sam cierpiąc.

 

Wielu płakało z powodu zabrania z domu Karoliny. Płakali rodzice, płakało rodzeństwo i dzieci z sąsiedztwa dla których Karolina była jakby matką. Ich spokojne dotąd życie i szczęście zostało zmącone uprowadzeniem kochanej Karolci przez żołnierza.

 

            Cała wieś bolała nad jej losem, bo ją ogólnie znano, poważano i kochano. Zewsząd przychodzili ludzie do Kózków dla wyrażenia im współczucia. Jedni mówili, że dziewczyna wnet wróci, inni, że żołnierz łatwo jej nie puści. Jeszcze wtedy nikomu nie przyszło na myśl, że została zamordowana. Dobro, które czyniła za życia zostało zauważone teraz jeszcze bardziej.

 

Bł. Jan Paweł i bł. Karolina nie opłakiwali ofiary Jezusa lecz nią i dla niej żyli, dlatego nie ulękli się tych „…którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą.” Codzienne oddawanie się Jezusowi sprawiło, że ze św. Pawłem mogli powtarzać: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (por. Ga 2, 20).

 

 

 

Stacja 9

 

Jezus upada po raz trzeci

 

 „Jaką miarą mierzyć człowieka? Czy mierzyć go miarą sił fizycznych, którymi dysponuje? Czy mierzyć go miarą zmysłów, które umożliwiają mu kontakt z zewnętrznym światem. Czy mierzyć go miarą inteligencji, którą sprawdza się poprzez wielorakie testy czy egzaminy?.....

 

..Człowieka trzeba mierzyć miarą serca. Sercem!…

 

                   Jan Paweł II, Warszawa 3 czerwca 1979 r.

 

Specjaliści od choroby Parkinsona mówią, że cierpiący na nią człowiek czuje się coraz bardziej zamknięty w unieruchomionym ciele, jak w jakiejś potężnej i ciężkiej zbroi. Ta choroba, to jakby jakiś jeden wielki upadek człowieka, którego opuszcza zdrowie, siły i kondycja fizyczna. Upada on niejako bezbronny w swoim drżeniu rąk, w trudności w oddychaniu i mówieniu. Wielu chorych załamuje się, nie chcą pokazywać się na widok publiczny, krepują się tych, którzy znali ich wcześniej, gdy byli w pełni sił. To cierpienie jest prawdziwie próbą człowieczeństwa. Jeśli człowiek posiada świadomość swojej własnej wartości, niezależnie od stanu swojego zdrowia, to próbę tę przechodzi pomyślnie. Jakże ważne jest, aby współczesny człowiek nie wmawiał sobie i innym, że wartość człowieka mierzy się tylko jego wiekiem, stanem zdrowia czy atrakcyjnością seksualną.

 

Jezus mówi do swoich uczniów: „Każdy, kto się wywyższa będzie poniżony, a kto się poniża będzie wywyższony”. (Mt 23,12)

 

Wszystkim, bardzo potrzebna jest ta refleksja, że pokora jest fundamentem wszelkich cnót. Na takim fundamencie wznosiła się świętość Karoliny. „Nie szukała swego wywyższenia. Nie chwaliła się (…) Nie szukała niczego, co by ją wyróżniało od innych”. Nigdy nie zwracała na siebie uwagi. Jej wewnętrzna prostota i pokora wyrażała się skromnym strojem. Mówiła: „nie chcę się stroić, by mnie pycha ponosiła”. Gdy mówiono o niej, że jest piegowata, odpowiadała z prostotą: „taką jestem, jaką mnie Pan Bóg stworzył”.

 

Panie Jezu Chryste, który przez swe uniżenie pod krzyżem objawiłeś światu, jaka jest cena jego odkupienia, daj ludziom trzeciego tysiąclecia światło wiary, aby rozpoznając w Tobie cierpiącego Sługę Boga i człowieka, mieli odwagę podążać tą samą drogą, która przez krzyż i wyniszczenie wiedzie do życia na wieki. Koloseum 2000 rok

 

 

 

 

 

Stacja 10

 

Jezus z szat obnażony

 

„Dzielą między siebie moje szaty i los rzucają o moją suknię” (Ps 22, 19).

 

Czyż świeci są po to, ażeby zawstydzać? Tak. Mogą być i po to. Czasami konieczny jest zbawczy wstyd, ażeby zobaczyć człowieka w całej prawdzie. Potrzebny jest, ażeby odkryć lub odkryć na nowo właściwą hierarchię wartości. Potrzebny jest nam wszystkim starym i młodym. Chociaż ta młodziutka córka Kościoła tarnowskiego, którą od dzisiaj zwać będziemy błogosławioną, swoim życiem i śmiercią mówi przede wszystkim do młodych. Do chłopców i dziewcząt. Do mężczyzn i kobiet. Mówi o wielkiej godności kobiety: godności ludzkiej osoby. O godności ciała, które wprawdzie na tym świecie podlega śmierci, jest zniszczalne, jak i jej młode ciało uległo śmierci ze strony zabójcy, ale nosi w sobie, to ludzkie ciało, zapis nieśmiertelności, jaką człowiek ma osiągnąć w Bogu wiecznym i żywym, osiągnąć przez Chrystusa.”

 

        Jan Paweł II, Tarnów 10 czerwca 1987 r.

 

Na Golgocie żołnierze w sposób brutalny zdarli z Ciebie o Jezu szaty. Odnowiły się wszystkie rany i krew polała się strumieniami. Piekący ból w stawach i kościach powiększał twoje cierpienia fizyczne i moralne, gdyż pokutowałeś za tych, którzy źle używają swojego ciała.

 

            W sposób szczególny zło sprzysięgło się i w sposób zorganizowany atakuje młodego człowieka, który poszukuje dróg i sposobów, aby realizować powołanie do miłości. Atak zła w tym wymiarze prowadzi do pozbawienia zdolności, aby kochać i być kochanym. Widząc to zagrożenie prowadzące do unicestwienia człowieka w najpiękniejszym jego wymiarze Ojciec św. wzywał młodych do życia pod prąd tej cywilizacji, która prowadzi do śmierci a wybierania cywilizacji życia i miłości. Posłuszni temu wezwaniu Ojca prośmy patronkę młodzieży i Ruchu Czystych Serc, aby wspierała wszystkich, którzy pragną mimo swoich słabości życia pięknego i czystego.

 

 

 

 

 

Stacja 11

 

Jezus przybity do krzyża

 

„Przebodli ręce moje i nogi, policzyć mogę wszystkie moje kości”(Ps 22, 17–18).
 

 

Ginie więc Karolina. Jej martwe dziewczęce ciało pozostaje wśród leśnego poszycia. A śmierć niewinnej zdaje się odtąd głosić ze szczególną mocą tę prawdę, która wypowiada psalmista: Pan jest moim dziedzictwem, Pan jest moim przeznaczeniem. To On mój los zabezpiecza.”

 

          Jan Paweł II, Tarnów 10 czerwca 1987r

 

„Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Już nie ja żyję ale żyje we mnie Chrystus”. Tak za apostołem Pawłem powtarzał Jan Paweł II i każdy dzień był tego świadectwem. Pozwolić się przybić do krzyża, stać się niewinną i dobrowolną ofiarą dla Boga i ludzi to największa i najtrudniejsza tajemnica prawdziwej miłości Boga i bliźniego, którego spotykam na drodze małżeństwa, kapłaństwa, przyjaźni czy sąsiedztwa.

 

Tradycja podaje, że Błogosławiona Karolina już od najmłodszych lat spieszyła biednym z pomocą. Miała wrażliwe serce na cudze cierpienia i niedostatek. Pomagała biednym w ich niedoli. Wielu przecież za jej dobroć serca nazywało ją drugą mamą, bo troszczyła się o nich jak matka.

 

Jezu Chryste, daj nam zobaczyć w słabości moc i w pozornej klęsce zwycięstwo. Niech bł. Karolina nauczy nas tego, czego nie przyjmowaliśmy wcześniej - wymagań Ewangelii, która jest piękna i prawdziwa przez trud, przez ofiarę z siebie z miłości do bliźniego.

 

W ciszy wielkiego tygodnia, który uzdalnia nas do wnikania w największe tajemnice i odkrywania ich na nowo prosimy Cię Panie o łaskę zrozumienia i umiejętność wprowadzenia w życie Twego przykazania miłości, które staje się rzeczywistością, gdy przyjmiemy prawdę o konieczności dobrowolnej ofiary dla istnienia miłości.

 

Chryste wywyższony,

 

Miłości ukrzyżowana,

 

napełnij nasze serca swoją miłością,

 

abyśmy w Twoim krzyżu rozpoznali znak

 

naszego odkupienia

 

i przyciągnięci do Twych ran

 

żyli i umierali z Tobą,

 

 

 

 

 

Stacja 12

 

Jezus umiera na krzyżu

 

 „«Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”

 

„W ręce Twoje powierzam ducha mego” (Ps 31, 6).

 

W apogeum cierpienia Chrystus nie zapomina o człowieku, szczególnie o tym, który stał się przyczyną Jego cierpienia. On wie, że człowiek najbardziej potrzebuje miłości; najbardziej potrzebuje miłosierdzia, które w tym momencie rozlewa się nad światem. Uczyło o tym Ojciec święty w Krakowie na  Błoniach, 18 sierpnia 2002 r.

 

Kościół od początku swego istnienia, odwołując się do tajemnicy Krzyża i zmartwychwstania, naucza o Bożym miłosierdziu, które jest rękojmią nadziei i źródłem zbawiania człowieka. Wydaję się jednak, ze dzisiaj jest szczególnie wezwany by głosić światu to orędzie. Może dlatego, ze wiek dwudziesty, mimo niewątpliwych osiągnięć w wielu dziedzinach, naznaczony był w szczególny sposób „misterium nieprawości”. Z tym dziedzictwem dobra i ale też i zła weszliśmy w nowe tysiąclecie.

 

Nadszedł czas, aby orędzie o Bożym miłosierdziu wlało w ludzkie serca nadzieję i stało się zarzewiem nowej cywilizacji- cywilizacji miłości.” –

 

Jan Paweł II, niestrudzony pielgrzym i autentyczny sługa miłosierdzia, szedł przez świat i głosił, że nic nie jest bardziej potrzebne człowiekowi niż Miłosierdzie Boże — owa miłość łaskawa, współczująca, wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga. Całym swoim życiem i posługą świadczył, że w tym świecie obecna jest miłość potężniejsza od zła. Słowem i czynem uczył, że tajemnicę Bożego Miłosierdzia trzeba przeżywać w kontekście codziennego życia.

 

Karolina gorliwie podejmowała zwyczajne obowiązki codziennego życia, uświęcając je gorącą miłość Boga i ludzi. Sama mówiła: „chcę wszystko czynić dla chwały Boga, który wszystko widzi”.

 

Panie, Jezu Chryste, który w chwili konania nie pozostałeś obojętny na los człowieka i wraz z ostatnim tchnieniem z miłością zawierzyłeś miłosierdziu Ojca ludzi wszystkich czasów z ich słabościami i grzechami,

 

napełnij nas i przyszłe pokolenia Duchem miłości,

 

aby nasza obojętność nie zniweczyła w nas

 

owoców Twojej śmierci.

 

 

 

 

 

 

 

Stacja 13

 

Jezus zdjęty z krzyża i oddany Matce

 

 

 

Ta, która była złączona z Bożym Synem więzami krwi i matczyną miłością, tam u stóp krzyża, przeżywała  zjednoczenie w cierpieniu. Ona jedna, mimo bólu matczynego serca, wiedziała, że to cierpienie ma sens. Ona ufała - ufała mimo wszystko - że oto spełnia się starodawna obietnica.”

 

 z homilii Ojca Świętego Kalwaria Zebrzydowska 2002 r.

 

„Cały twój” – oznacza cały Jej, także w cierpieniu, a może szczególnie w cierpieniu. W swym Testamencie sam Jan Paweł II napisał: „W życiu i śmierci Totus Tuus przez Niepokalaną. Przyjmując już teraz tę śmierć, ufam, że Chrystus da mi łaskę owego ostatniego Przejścia czyli Paschy. Ufam też, że uczyni ją pożyteczną dla tej największej sprawy, której staram się służyć: dla zbawienia ludzi, dla ocalenia rodziny ludzkiej, a w niej wszystkich narodów i ludów (wśród nich serce w szczególny sposób się zwraca do mojej ziemskiej Ojczyzny), dla osób, które szczególnie mi powierzył - dla sprawy Kościoła, dla chwały Boga Samego”.

 

„Chcę być czystą, na wzór Matki Najświętszej” ‑ mówiła Karolina, gdy koleżanki opowiadały sobie nawzajem o planach na przyszłość. Pragnienie pozostania czystą «»jak Matka Najświętsza’’, uczyniła Karolina programem swego życia.

 

... Zdjęcie z krzyża ma swoją ikonę - rzeźbę ”Pietę”. A Pieta to zmiłowanie i miłosierdzie nie tylko dla zmarłych, ale dla wszystkich. Trzeba naśladować Maryję, która trzyma w ramionach swego syna... Jan Paweł II uczy nas tego poprzez wołanie o wyobraźnię miłosierdzia. Każdy akt miłości miłosiernej jest zdejmowaniem z krzyża, jest ulżeniem w cierpieniu. To jest wielki testament Jana Pawła II. Dzisiaj teraz przez modlitwę ofiarowaną za kogoś cierpiącego lub będącego w potrzebie wypełniam ten testament. Tu i teraz pragnę otworzyć oczy i serce, aby zobaczyć konkretnych braci i siostry wprowadzić je w moją wyobraźnię miłosierdzia które staje się moim życiowym zadaniem.

 

 

 

 

 

Stacja 14  

 

Jezus złożony w grobie

 

 

 

Błogosławieni czystego serca albowiem oni Boga oglądać będą

 

W Drugim Liście do Koryntian Apostoł Paweł pisze: „zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni; obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele. Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele... przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam”.
 

 

„Bóg nie pogodził się ze śmiercią człowieka. Chrystus przyszedł na świat, aby o tym świat przekonać. Chrystus umarł na krzyżu i został złożony do grobu, by temu właśnie dać świadectwo: Bóg nie pogodził się ze śmiercią człowieka! Jest bowiem „Bogiem żyjących, a nie umarłych”.

 

Wszędzie tam, gdzie umiera człowiek, który przeszedł przez życie wierząc, miłując i cierpiąc, zmartwychwstanie Chrystusa świętuje swe ostateczne zwycięstwo.” (z Orędzia Wielkanocnego „Urbi et orbi” w 1986 r.)

 

 

 

Pokój ma królować w sercu, które opuszcza ten świat, brak żalu, że trzeba wszystko zostawić, bo przecież „gdzie skarb twój tam i serce twoje” /Mt 6,21/. Serce nasze idzie przylgnąć po śmierci do jedynego i największego skarbu naszego życia – do Boga. Takiego pokoju uczył nas w obliczu śmierci Jan Paweł II.

 

„Gdy będziemy z Bogiem, Bóg nas nie opuści, bo tak będzie jak On chce”. „Bóg nas nie opuści” ‑ często, szczególnie w trudnych chwilach Karolina powtarzała to zdanie. Cóż może się stać człowiekowi gdy Boga za Ojca ma! Nie opuścił Bóg tej, która Mu zaufała w tamten dzień mę­czeństwa. Pośród lasów Wał Rudy ukazał jej ścieżkę życia. Nie ocaliła życia doczesnego, bo prześladowca zadał jej śmierć, ale zyskała Życie z Chrystusem w Bogu na wieki.

 

 

 

 

 

Zakończenie

 

 

 

Bracia i siostry, nie lękajcie się chcieć świętości!  Nie lękajcie się być świętymi ! Uczyńcie(…) nowe tysiąclecie erą ludzi świętych!    Jan Paweł II Stary Sącz , 16 VI 1999 r,

 

W orędziu na XX Światowy Dzień Młodzieży w Kolonii napisał:

 

… Kościół potrzebuje prawdziwych świadków, by prowadzić nową ewangelizację: potrzebuje mężczyzn i kobiet, których życie przemieniło spotkanie z Jezusem; potrzebuje mężczyzn i kobiet zdolnych do przekazania innym tego doświadczenia. Kościół potrzebuje świętych. Wszyscy jesteśmy powołani do świętości, i tylko święci mogą odnowić ludzkość. Tą drogą ewangelicznego heroizmu poszło przed nami wielu innych, i zachęcam was, byście często prosili ich o wstawiennictwo.

 

Tak więc święci są po to, ażeby świadczyć o wielkiej godności człowieka. Świadczyć o Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym "dla nas i dla naszego zbawienia", to znaczy równocześnie świadczyć o tej godności, jaką człowiek ma wobec Boga. Świadczyć o tym powołaniu, jakie człowiek ma w Chrystusie.  Karolina Kózkówna była świadoma tej godności. Świadoma tego powołania.

 

Przez stawiennictwo bł. Karoliny i bł. Jana Pawła prośmy o odwagę pójścia drogą świętości życia według wzoru który oni wskazują.

 

 

 

 

 

 

Administrator danych osobowych informuje, że wszystkie dane osobowe na stronie internetowej Sanktuarium w Zabawie umieszczone zostały za zgodą osób, których dane dotyczą lub umieszczone są na podstawie prawa.

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.