Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

Moje pierwsze zetknięcie z błogosławioną Karoliną było w roku 2010, kiedy to 15 sierpnia tego samego roku podjęłam się przystąpienia do Ruchu Czystych Serc poprzez modlitwę Zawierzenia. Wiedziałam, że potrzebuję pomocy na tamten czas przyjęłam tę modlitwę bardzo szczerze i osobiście.

Podjęłam się również modlitwy codziennej w intencji pewnego małżeństwa, które było w kryzysie. Nie wiedzieli o tym i chyba właściwie do dziś nie wiedzą. Nie mamy ze sobą kontaktu ale wiem że mają się dobrze i że rodzina się powiększyła :) Wiem również a właściwie jestem tego dziś pewna że to błogosławiona Karolina wyprosiła łaskę czystej miłości i wierności tym małżonkom. Zdecydowałam się jeszcze na roczną krucjatę nie spożywania alkoholu w konkretnej intencji mojej mamy. Wszystko jakby świadomie zostało podpisane na ołtarzu Pańskim w Józefowie koło Otwocka i data oczywiście nie była przypadkowa. Matka Boża patronowała podjętym decyzjom.

Dlaczego podjęłam się takich zobowiązań i jakby wyrzeczeń i po co? Dlatego że pochodzę z domu który niestety nie można nazwać normalnym choć dla mnie był on jak najbardziej normalnym bo nic innego nie znałam. Było dużo przemocy fizycznej, przemocy seksualnej, niestety jako dziecko zostałam zgwałcona i byłam wykorzystywana seksualnie przez różnych mężczyzn. Nie raz widziałam jak moja mama była gwałcona. Nie czułam w domu tej miłości czystej była ona raczej toksyczna i obca dla mnie. Miłość na moim dysku była zapisana pod hasłem seks. Miałam ogromne problemy z popędem i uczuciami względem kobiet bo mężczyźni byli dla mnie złem którego nie chciałam znać. Wmawiałam sobie że jestem osobą homoseksualną. Byłam tak strasznie głodna miłości... I kiedy podpisywałam modlitwę zawierzenia to był to swego rodzaju mój jakby azyl nie dam się mężczyznom nie dam się już skrzywdzić. Kilka lat wcześniej po wyjściu z domu dziecka owszem szukałam ukojenia w alkoholu, kiedy pojawiał się jakiś mężczyzna to tylko pod wpływem byłam jakby odważna i to, co było najważniejsze nie będzie bolało. Tak myślałam i tak sobie wmawiałam. Chciałam siebie widzieć tą taką hm czystą ale paradoksalnie ciągle czułam brud który się przylepił do mnie w dzieciństwie. Pierwszy gwałt i ta krew której obrazu długo nie chciałam do siebie dopuścić i właściwie odpuścić... Bóg czuwał nade mną w każdej relacji z mężczyzną i szczerze nigdy do niczego nie doszło. Sam fakt wydarzeń z dzieciństwa bardzo mnie wyniszczał a wręcz odbierał mi godność z każdym rokiem. Nie akceptowałam siebie jako kobiety. Nienawidziłam siebie wręcz gardziłam sobą. W 2012 roku w kwietniu w przed dzień Niedzieli Miłosierdzia Bożego chciałam odebrać sobie życie i jakby wszystko było zgodnie z planem informacja przykro nam niestety nie udało się uratować. A co działo się w tym czasie Jezus Chrystus trzymał mnie w Swych ramionach i pytał czy naprawdę tego chcesz? Czy naprawdę tego chcesz? Wyłam z bólu i krzyczałam, że nie nie chcę umierać. Wróciłam, ale nie od razu... Od razu wróciły parametry życiowe ale ja jeszcze trzy lata chodziłam w totalnej ciemności. Po trzech latach moje oczy zaczęły się otwierać i zawsze 14 kwietnia chodziłam do kościoła i Dziękowałam Bogu że żyję. Nie jestem osobą niestety systematyczną. Teraz się tego uczę. Kiedy tak szukałam jakiegoś ratunku przeszłam terapię ba nawet do zakonu poszłam z myślą Bóg mnie powołuje. No cóż nic bardziej mylnego Bóg chciał dać mi lekcję Pokory pół roku i koniec. Choroba mamy i odejście z klasztoru intensywny rok 2016. 16 Listopad 2016 mama odchodzi. Przecież dopiero co się odzyskałyśmy... Szukam miota mną na prawo i lewo. Niby przypadkiem trafiam do Zabawy wpadam z impetem na plebanię i oznajmiam księdzu kustoszowi że chcę przyjąć pierścień bł. Karoliny. Nie otrzymuje go. Kolejna lekcja pokory i właściwie ogromna praca Karoliny nade mną ja oczywiście nie świadoma tego co się dzieje. Karolina działa przez cały rok. Takim zapalnikiem do wyruszenia w drogę do Karoliny było także mocne uderzenie podczas oglądanego filmu Zerwany Kłos. Scena kiedy Karolina rozmawia z Teresą moje serce zabiło mocniej i z nadzieją. Cytuję to co mnie poruszyło a także to co się we mnie pojawiło w myślach „Nie da się zmienić przeszłości ale zawsze można odmienić swoje życie. Bóg się nigdy nie zagapia On nie stworzył cierpienia i wojny i nie wymyśłił zła a świat który nam podarował był inny niż ten który nas otacza. Człowiek uczynił ziemię takim smutnym miejscem. Karolina podaje różaniec jako źródło wzmocnienia zaufania Panu Bogu. Bóg wszystko może, ale tylko Ty możesz sprawić że od początku tej nieludzkiej wojny będzie miał powód aby się pierwszy raz uśmiechnąć”. Karolina potrafiła słuchać i to co wypowiedziała do Teresy jest mi bardzo bliskie a także przełożyło się mocno na moją historię życia. Nie ulegać zasadzkom kamuflażu samo potępienia i stawania w miejscu Pana Boga ale wyciąga ręce które poprzez wstawiennictwo Maryi która pomaga nam także przejść przez ten trud pomaga mi przejść przez moje bagno przez mój brud przez moje poczucie wstydu poczucie odrzucenia przełamać te bariery który to proces trwa i boli. Dlatego stawia mnie właśnie tu w Miejscu gdzie Karolina mówi że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. W 2018 roku 17 czerwca przyjeżdżam ponownie i to nie przez przypadek dnia następnego mam odebrać Chrzestną z rekolekcji i zajeżdżam jakby po drodze bo zbaczając z drogi o godzinę jazdy do Karoliny. Nie mam pracy utrzymuję się z zasiłku z pomocy. Zarobiłam wtedy 200 zł i jadę. Nie będę ograniczać się na wołanie Boga. Coś rozrywało moje serce nie wiedziałam do końca co. Dojeżdżam do Wał Rudy i coś mnie wypycha i idę Drogą Męczeństwa Błogosławionej Karoliny. Jest godzina 20 pierwszy raz w tym miejscu moje ciało płonie idę jakby na oślep droga mi się wydłuża. Boję się lasu bo w lesie zostałam skrzywdzona tak zwany zły dotyk ale czuję że to nie tym razem że będzie dobrze ufaj i choć. Przekraczając próg lasu przestaję istnieć ja moje uczucia dotychczas skrywane i tłumione się wydobywają ale nie uzewnętrzniają. Czuję bardzo mocną obecność Karoliny słyszę jak mi mówi nie bój się ufaj i choć do przodu. Im bardziej do przodu jakby więcej lęku trzymam się tego kurczowo i chyba nie chcę puścić. Idę i idę droga się wydłuża myślę że nie dam rady. Szum drzew śpiew ptaków mówi mi że Bóg jest ze mną że Karolina jest ze mną. Było coś co mi pokazywało że Karolina wtedy też nie była sama był Bóg. Był Bóg który miał Ją mocno przy sobie. To było niesamowite. Dochodzę do stacji 9 NIC MNIE NIE ZACHWIEJE Ogromna eksplozja się we mnie dokonuje to czego nie chciałam puścić i sobie wybaczyć pęka w drobny mak. Bóg mówi Wybaczam Ci. Przytula mnie tak mocno do serca że stoję i nic nie robię żadnego kroku totalnie nic czuję jak wiele brudu zła ze mnie upływa a ja zaczynam czuć lekkość. Tu właśnie tu Prawdziwie i Sercem Przebaczyłam moim oprawcom wszystkim. Miałam w sobie słowa Przebacz im bo nie wiedzą co czynią. To było Oczyszczenie. Oczyszczenie które pozwoliło na spokojny sen znikły lęki przed ciemnością, przed lasem. Idąc dalej Drogą Męczeństwa widzę jak Karolina idzie walcząc i nie poddając się. Nie przekreśla człowieka który jak mu się wydaje już jest nieczysty. Ona jest z nim jakby jeszcze bardziej. Nie umiem wszystkiego odzwierciedlić na słowa i zapewne nie wszystko jest tak ujęte jak bym chciała to wyrazić. Kiedy doszłam do miejsca Męczeństwa bł. Karoliny moje kolana same się zgięły. Moje ciało nie było pod moją władzą. To drugi taki moment w moim życiu kiedy kolana się zginają same. Same wobec Czystej Miłości płynącej szczerze od Boga wobec człowieka. Pierwszym razem miało to miejsce przy umierającej ale jeszcze walczącej i przebaczającej swoim oprawcom mojej Mamusi Hani. Odeszła ze spokojem i pełna pokoju w oczach. Jestem święcie przekonana że jest w Niebie i razem z Karoliną czuwa. Tu miało miejsce to samo widziałam jak Karolina Walczy i jak przebacza. Właśnie ta czysta Miłość i Wiara w Miłosierdzie i obecność Bożą pokazują mi że nie ma takiego grzechu którego Bóg nie jest w stanie wybaczyć. Daje nam świętych i błogosławionych aby nam pomagali bo wie że nasze pragnienia są szczere i chce nam pomóc. Nie zostawia nas samych jest z nami. Jeżeli tylko chcemy oddać i przyjąć to co chce nam dać to daje i zabiera to czego nie chcemy.  Ta Droga Męczeństwa jest dla mnie głębokim oczyszczeniem bo mimo iż zwalałam odpowiedzialność na moje doświadczenia z dzieciństwa  wchodziłam w grzech nieczystości, pornografii i iluzji upustu w napięciu poprzez masturbację. Tu w tym miejscu bł Karolina pokazuje że nie muszę się z tym męczyć że Bóg mnie Kocha i chce abym i ja siebie Kochała. Bóg pragnie abym siebie akceptowała bo jestem Jego Dzieckiem. Dzięki Karolinie dowiaduję się o sobie coraz to nowych rzeczy i widzę jak jeszcze mało wiem kim jestem ale dziś wiem jedno i tego się będę trzymać że jestem Bożym Dziełem. Chcę dodać jeszcze że moja walka się nie kończy ona trwa. Prawdą jest że przyszło uzdrowienie ale i pozostaje walka mój wybór w imię mojej Miłości do Jezusa. Bóg daje Nowe życie i daje odwagę do tego by dać to świadectwo że Wiara i Miłość Zwyciężają!!! W dniu 18 czerwca 2018 roku przyjęłam Pierścień Błogosławionej Karoliny i jest dla mnie ogromnym wyznacznikiem Miłości Boga względem mnie maluczkiej słabej i grzesznej istoty. Jest także wyznacznikiem odpowiedzialności w szerzeniu kultu do błogosławionej Karoliny i walki o czystość serc która jest uzależniona od naszej Woli.

Błogosławiona Karolina nie po nachalnej mojej modlitwie dopomogła iż 18 lipca 2018 roku wróciłam i to na kilka dni tu do tego świętego miejsca. Wyprosiła środki których osobiście nie miałam ale dla Boga nie ma rzeczy nie możliwych :) No a do tego po moim już błaganiu że jeszcze ze dwa dni bym chciała zostać pojawił się Anioł który myślę że nieświadomy tego o co prosiłam Karolinę wpłacił 100 zł i tym samym zostaję dwa dni dłużej.

Kochani nie chcę robić reklamy ale z całego serca polecam miejsce Męczeństwa błogosławionej Karoliny Kózkówny bo wiem że ta dziewczyna walczy o nas do końca. Karolina jest i Kocha prawdziwie Kocha. Amen. Na Chwałę Pana i Cześć błogosławionej Karoliny.

Anna 

Administrator danych osobowych informuje, że wszystkie dane osobowe na stronie internetowej Sanktuarium w Zabawie umieszczone zostały za zgodą osób, których dane dotyczą lub umieszczone są na podstawie prawa.

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.