Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

Rozważania drogi krzyżowej -przygotowane przez Gabrielę Machaczek.

 

 

D R O G A   K R Z Y Ż O W A

 

ZABAWA - 18 listopada 2018

 

            Jezus dobrowolnie przyjął na siebie nasze cierpienia, byśmy nigdy nie byli samotnie wystawieni na działanie złego. Być może jak nigdy więcej w swoim życiu, właśnie w tamtych wydarzeniach byłeś najbardziej do Niego podobny. A przecież droga do świętości to droga upodobnienia do Boga. To zło, które spotkało ciebie, czy twoich najbliższych, Bóg przemienił na największą łaskę, której nikt ci nie odbierze, tylko musisz to zobaczyć jako łaskę.

            Pomyśl przez chwilę, którym miejscu drogi Krzyżowej jesteś?

            Niech ta Droga Krzyżowa będzie taką szansą przemiany przeszłości, zamiany ran w błogosławieństwo. Trzeba to tylko zawierzyć, oddać, by zostało to uświęcone. Wszystko, co będzie ci się przypominało w czasie tej drogi, ofiaruj Bogu, wszystko to, co trudne, bolesne, niszczące, obezwładniające, a Bóg będzie cię dotykał, podnosił, uświęcał, umacniał.

 

STACJA I

Pan Jezus na śmierć skazany

Stacja I - Zachowaj mnie Boże

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, 
Żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

            Tutaj Stacja I nosi nazwę - Zachowaj mnie Boże.

            Czy nie taka właśnie jest nasza postawa, kiedy dosięga nas zło?:  Zachowaj mnie Boże od tego, zachowaj moich bliskich.

            Jak wiemy, rano 18 listopada 1914 roku, Karolina pragnęła pójść razem ze swoją mamą do kościoła. Okolica stała się jednak bardzo niebezpieczna, ze względu na stacjonujące wojska rosyjskie. Mama nie chcąc narażać Karoliny na niebezpieczeństwo, kazała jej został w domu. Być może towarzyszyła jej właśnie ta myśl: zachowaj ją Boże.

            Możemy się jedynie domyślać, jak bardzo parę godzin później żałowała tej decyzji. Może nawet pomyślała, że swoją decyzją skazała Karolinę na śmierć…

            Jest tutaj zapewne wiele takich osób, które znają doskonale to rozdzierające poczucie winy: może mogłem temu zapobiec, może gdybym...

            Nie zatrzymuj się na takim analizowaniu, ale oddaj Bogu te myśli, wątpliwości, poczucie winy, złość, ból - poproś Go, by z tej tragicznej sytuacji wyciągnął dla ciebie i twoich bliskich dobro. Tylko On potrafi z największego nawet zła wydobyć coś dobrego.

             A może to ciebie ktoś w życiu skazał na śmierć: słowem, zaniedbaniem, odrzuceniem, upokorzeniem, oszczerstwem, milczeniem… Jak łatwo być przez innych skazanym na śmierć.

Jak łatwo skazać siebie na śmierć: grzechem, rozpaczą, pesymizmem, byciem wrogim do ludzi, do świata i do Boga.

            Gdyby nie Jezus wszelkie doświadczenia stałyby się jedynie absurdem, bezsensem i otchłanią bólu. A w Nim nie tylko nabierają sensu, ale mogą stać się łaską wyróżnienia.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

STACJA II

Pan Jezus bierze krzyż na Swoje ramiona

Stacja II - Mówię do Pana

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, 
Żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

            Czy wiesz, co jest twoim krzyżem?

Nie chodzi o to by wyszukiwać krzyże, cierpienie, potęgować ból, ale by umieć przyjąć te, które przynosi nam życie. Nie uciekać od nich, nie przerzucać na innych, ale uchwycić z godnością Syna Bożego. ...

Kiedy rano do domu Karoliny wpadł żołnierz rosyjski, wypytując ją o miejsce stacjonowania wojsk austriackich, nie pomogły próby odroczenia wyroku, który nad nią już zawisł (Karolina z ojcem oferowali mu posiłek) - żołnierz nakazał jej i jej ojcu wyjść na zewnątrz. Myślę, że przeczuwali, co to oznacza. Czy Karolina miała w sobie odwagę Jezusa, by powiedzieć w sercu do Boga: Nie moja, ale Twoja wola niech się stanie? Czy ty masz taka odwagę?

"Kto nie bierze swojego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien."

Żeby umieć to przyjąć, trzeba się często, aż zaprzeć samego siebie, podążyć jakby wbrew sobie, wbrew własnej wizji, własnym planom i wyobrażeniom. To jest to, co Jezus ma na myśli mówiąc, że nie ma innej drogi, tylko Jego droga, "kto chce Go naśladować musi wziąć swój krzyż, zaprzeć się siebie samego i iść za Nim”.

Przyjąć i iść, bo Jezus pokazuje, że z krzyżem można iść, i trzeba iść. Wbrew temu, co czujemy, gdy spada na nas ciężar krzyża: z nim da się żyć. Jeśli zatrzymamy się koncentrując się tylko na jego ciężarze skończy się to jedynie nieustannym poczuciem umierania, ale gdy odważymy się go wziąć na swoje ramiona z Jezusem i żyć, mamy szansę, że doprowadzi nas to, tak jak Jego - do Zmartwychwstania. Krzyż stanie się darem, który umożliwi nam wejście do Nieba, będzie drabiną, bez której drzwi Nieba byłyby dla nas za wysoko.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

STACJA III

Pan Jezus upada po raz pierwszy pod krzyżem

Stacja III - Chronię się do Ciebie

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, Żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

            Na skraju lasu żołnierz grożąc ojcu Karoliny bronią, kazał mu wracać do domu.
            Czy może być dla rodzica gorsza sytuacja?

            Bronić siebie, czy dziecko? Skazać na śmierć siebie, czy dziecko? Jak wiemy, ojciec wrócił do domu, zostawiając Karolinę samą z żołnierzem. Musiał wiedzieć, że córka zginie…. Co myślał wtedy? Co myślała Karolina?

            Są takie zachowania ludzi, wybory, decyzje, które stają się upadkiem ich samych.

            Wiele osób zna też to doświadczenie opuszczenia przez najbliższych w momencie, gdy byli najbardziej potrzebni. Są takie zachowania ludzkie, po których upadamy przygnieceni ciężarem, który na nas spada. Pozostaje wtedy samotność, pustka, bezradność.

            Dzisiaj wiele dzieci doświadcza tego bólu opuszczenia przez ojców. Staje się to tak powszechne, że aż bagatelizowane. Sytuacja Karoliny wydaje się być ekstremalna - opuszczenie przez ojca prowadzi ją do śmierci fizycznej, to prawda. Ale czy dzisiejsze opuszczenia przez ojców są mniej dramatyczne? Może niezbyt często doprowadzają do umierania fizycznego, ale niestety coraz częściej do umierania psychicznego, duchowego, do lęków, do depresji, do samotności. Coraz więcej mężczyzn opuszczonych w dzieciństwie przez ojców, pozbawionych męskich wzorców, nie dorasta do małżeństwa, do ojcostwa, do odpowiedzialności. Coraz więcej kobiet pozbawionych ojców nie potrafi wchodzić w relacje z mężczyznami, spodziewając się opuszczenia, zdrady, zniszczenia. Coraz mniej młodych osób wierzy w trwałość rodziny.

            Ma to jeszcze poważniejsze konsekwencje, obraz ojca ziemskiego - rzutuje na obraz Boga-Ojca.

            Nasze postrzeganie Boga, często jest związane z doświadczeniami  w relacji z ojcem ziemskim. Jeśli ktoś miał ojca znęcającego się, nieprzewidywalnego, to trudno mu zaufać Bogu, bo w Bogu jako potędze, będzie oczekiwał spotęgowanych tamtych doświadczeń. Niektórzy w ogóle nie mieli ojca, niektórzy mieli ojca słabego, niezaradnego, nieobecnego...to jak uwierzyć, że Bóg sobie poradzi...albo, ze sie interesuje, że jest obecny, że pomoże..

Człowiek jest słaby i często nie wytrzymuje ciężaru krzyża, upada pod jego wagą. Każdy z nas ma takie chwile, że wydaje mu się, że dalej nie będzie już w stanie iść.

 Jezus z Karoliną pokazują, że pod ciężarem krzyża można upaść, ale też można się podnieść.  Co trzymało Jezusa, co Go podniosło do góry? Zakorzenienie w Bogu. Co pomogło przetrwać Karolinie? Ta stacja nosi tytuł: CHRONIĘ SIĘ DO CIEBIE. To jest podpowiedź dla nas. Nawet jeśli wszyscy zawiedli, odeszli, nie zrozumieli, to Bóg jest zawsze. Bóg Ojciec jest nadzieja i darem dla nas wszystkich, a zwłaszcza dla tych, których zawiedli ojcowie ziemscy. Bóg daje siebie, jako Ojca. Jako Ojca, który nie zawodzi, który przeprowadzi każde swoje dziecko, nawet przez najbardziej mroczne i bolesne doświadczenia. Karolina straciła życie doczesne, ale nie straciła wiary i przez to zyskała życie wieczne. Zyskała pełnie życia. Odkryj więc w Bogu Ojca i schroń się u Niego.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

STACJA IV

Pan Jezus spotyka Swoją Matkę – Matkę Bolesną

Stacja IV - Pan mój los zabezpiecza

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, Żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

            Czy może być większy ból dla Matki, niż widok własnego dziecka, sponiewieranego, torturowanego, umęczonego, skazanego?

            Czy może być dla cierpiącego dziecka coś bardziej podtrzymującego, umacniającego niż widok wspierającej go matki?

            Miłość, to umiejętność współcierpienia, to zdolność wyjścia poza własny ból, dostrzeżenia cierpienia innych, to brak obojętności i egoizmu, to obecność, to troska, to towarzyszenie. Taka jest właśnie Maryja. Pomimo własnego bólu i grożącego jej niebezpieczeństwa była przy Swoim Dziecku pełna miłości, łagodności, współcierpienia.

            Karolina w tym najtrudniejszym momencie nie miała przy sobie matki, choć tak naprawdę mama towarzyszyła jej przecież modlitwą, czuwając w kościele. Na pewno jednak Karolinie towarzyszyła Maryja.

            Przy stacji IV, na kamieniu czytamy: "Pan mój los zabezpiecza". Jak ważna jest ta obecność Maryi i jak wielkim jest dla nas darem od Jezusa, świadczą Jego słowa z Krzyża, kiedy umierając zabezpieczył nasze życie ofiarowując nam Maryję, jako naszą Matkę. "Duszom zrozpaczonym w bólu dałem to, co miałem najcenniejszego, najpiękniejszego i co najbardziej kochałem: dałem im Maryję." (Spisane z krzyża ks. Dolindo)

            Ten dar jest ogromnym pocieszeniem dla każdego z nas, a zwłaszcza dla tych, którzy są pozbawienia opieki i troski matki ziemskiej.

            Maryja jest Matką pełną wrażliwości, uważności, dostrzega nasze cierpienia, braki, zranienia. Widzi naszą pustkę, nasze spustoszone życie. To przecież Ona pierwsza na weselu w Kanie dostrzegła puste naczynia i to Ona zrobiła wszystko, by zostały napełnione. Jestem pewna, że nie z mniejszą troską patrzy na nasze pustki i cierpienia i dba, by zostały wypełnione czymś, co przyniesie człowiekowi Dobro.

            Maryja jest przy tobie tak, jak była przy swoim Synu. Kiedy ogarnia cię cierpienie wpatruj się w Maryję i przywiązuj do Niej różańcem siebie i swoich bliskich, niech Jej obecność pełna miłości przywraca ci pokój, radość i siłę.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

STACJA V

Szymon Cyrenejczyk pomaga dźwigać krzyż Jezusowi

Stacja V - Ty ścieżkę życia mi ukażesz

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, Żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

            Szymon został przymuszony, żeby nieść krzyż. W tej bliskości zapewne nie tylko czuł jego ciężar, ale wyzwiska, plucia, bicia dosięgały go na równi z Jezusem. Ich głowy były tak blisko, że czuł kolce korony cierniowej. „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Odciążył samego Boga, choć o tym nie wiedział.

Myślę, że każdy z nas wiele razy czuł się w jakiś sposób przymuszony do pomocy komuś, nie dostrzegając w tym ukrytej łaski. A miłość to umiejętność współcierpienia.

Czy potrafisz współuczestniczyć w czyimś cierpieniu?

A może uciekasz od widoku czyjegoś krzyża, bo przeraża cię, niszczy pokój, zabiera czas, obciąża, przytłacza, upokarza, przeraża ciężarem i możliwością poranienia?

Ale Jezus pyta nie tylko: czy pomagasz mi w dźwiganiu krzyża, ale i czy sam prosisz kogoś o pomoc? Czy pozwalasz innym na obecność, na współczucie, czy przyjmujesz w ogóle pomoc, czy może wręcz odrzucasz, jeszcze oskarżając o kontrolę, o osaczenie? A może czujesz się samowystarczalny? Nawet Bóg nie był, i nawet nie próbował udawać  takiego.

            Mieć uczestnictwo w czyimś krzyżu, to wielka łaska, tak wielka, że Jezus z miłości wręcz obdarza nią niektórych, w sposób szczególny:

Powiedział do jednej z mistyczek, że są i tacy, wybrani przez Niego "przeznaczeni do szczególnej łaski: niesienia krzyży innych braci swoich - tych, którzy nie są w stanie unieść własnego krzyża, którzy potrzebują pomocy. Dlatego też wybrani Moi pomocnicy doznają wielu cierpień i wielu trudów w życiu doczesnym, aby wszystko to wraz z własnym ciałem i duszą złożyć Ojcu Niebieskiemu na odkupienie za wszystkich ludzi. Tak, jak uczyniłem to Ja: Mesjasz - Jezus Chrystus. Przyjmowany przez nich krzyż jest ich uświęceniem, albowiem nie ma świętości bez przyjmowania krzyża własnego i innych - z pokojem i miłością w sercu." (A.L)

I może o takiej ścieżce życia mówi napis na kamieniu przy tej stacji.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

STACJA VI

Święta Weronika ociera twarz Jezusowi

Stacja VI - Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, Żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył

Dostrzec Jezusa ukrytego za brudem, za ranami.

Otrzeć twarz z cierpienia, obmyć z brudu, przynieść ukojenie, przywrócić godność człowiekowi, któremu napluto na twarz.

Weronika kierowała się sercem, dobrocią, miłością do człowieka. Dzięki temu dane jej było ujrzeć twarz Boga, odkryć Boga w drugim człowieku. Miłość pozwoliła jej zbliżyć się do człowieka mimo lęku i grożącego jej cierpienia. Zaryzykowała. Zaryzykowała własne poranienie, odtrącenie, wyśmianie, a nawet śmierć i dzięki temu dotknęła Miłości, bo gest miłości staje się świadectwem i odbiciem obecności samego Boga.

Również w nas, za ranami, brudem ukrywa się Bóg, który pragnie być widzialnym świadectwem dla innych.

            Każdy, kto dźwiga jakieś trudy wie, ile to znaczy, kiedy ktoś przychodzi z ukojeniem, jaka to ulga niewypowiedziana. Dziękujmy za każdą Weronikę w naszym życiu. Bo każda z tych osób jest, jak najczulsze przytulenie Boga, jak dotyk Jego miłości. Jak znak Jego Obecności.

            Na kamieniu przy Stacji VI widzimy napis: "Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek" - tak: to właśnie zdolność do właściwego rozróżniania prawdy od fałszu, pozwoliła Weronice w tej postaci skazanego, upodlonego człowieka, dostrzec Samego Boga.

Prośmy więc Jezusa, by ożywiał nasze serca, byśmy potrafili ocierać w każdej napotkanej cierpiącej twarzy - Jego Oblicze, ale też, by samemu nie pluć w twarz Jezusa, plując i uderzając w czyjąś. Czy stać nas na taki gest?

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

STACJA VII

Pan Jezus po raz drugi upada pod krzyżem

Stacja VII - Serce napomina mnie nawet nocą

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, Żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył

            Jezus po raz kolejny upada pod ciężarem naszych grzechów.

            Czy masz świadomość tego, że twoje grzechy potrafią zwalić z nóg - Boga i człowieka? Czy to jeszcze robi na tobie jakieś wrażenie?

Jak łatwo być przyczyną upadku czyjegoś lub własnego: duchowego, moralnego, psychicznego, fizycznego. Jak często podcinamy komuś skrzydła, uniemożliwiając dalszą drogę. Czy przykład naszego życia, słowa, gesty, decyzje, chore ambicje, przesadne wymagania, nie są kłodami, o które potykają się inni i my sami? Ilu ludzi przez nas upadło? Ile razy przez grzech siebie doprowadziliśmy do upadku?

Ważne by umieć przyznać się do niego, nie zatajać, nie wybielać siebie, nie usprawiedliwiać, nie wypierać, nie przerzucać na innych, ale umieć stanąć w prawdzie przed sobą i przed Bogiem.

Kto udaje, że nie upada, kto nie przyznaje się do własnych porażek – ten nie ma szansy, by powstać w górę.

            Czy człowiek słaby, grzeszny wzbudza naszą troskę czy może go przekreślamy, odwracając się od niego i mówiąc, że sam sobie jest winny, odrzucając, jako przegranego grzesznika, zapominając o własnej nieprawości?

W upadłym człowieku dostrzec czekającego Boga – oto ogromna mądrość i łaska!!!

Czy słyszysz, jak serce napomina cie w tych ciemnych momentach? Czy słuchasz tego głosu?

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

STACJA VIII

Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

Stacja VIII - Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, Żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył

            Kobiety, które przejęte współczuciem, zapłakały nad losem Jezusa, usłyszały od Niego trudne słowa: "Płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi.."

Przynoszenie ulgi innym, pocieszanie jest bardzo ważne, niezbędne wręcz, ale niewystarczające. Nie można zajmować się innymi, zaniedbując stan własnego ducha, człowieczeństwa i pracę nad sobą, nad własną świętością. Nie można użalać się nad czyimś stanem ducha, nie widząc własnego i nie wierząc w możliwość własnej zmiany.

Nie wystarczy dbać o świętość innych, by znaleźć się w Królestwie Niebieskim. Nie wystarczy również płacz nad niewinnym cierpieniem Jezusa, jeśli nie wywołuje ono w nas radykalnej zmiany i nie czyni świętymi. Cierpienie Jezusa dla nas, staje się wtedy nadaremne.

            Wobec trudnych słów wypowiedzianych przez Jezusa, niezrozumiałym może być dla wielu temat VIII Stacji: Jezus POCIESZA niewiasty. Gdzie tu  pocieszenie? Dla tych, którzy potrafią poczuć skruchę, zapłakać nad własnym grzechem, widok Jezusa niosącego na swoich barkach krzyż tych grzechów, staje się prawdziwym ukojeniem, nadzieją na zbawienie. Czy świadomość tego największego daru przynosi ci pocieszenie?

            Temat Stacji VIII, ten umieszczony na kamieniu, przynosi jeszcze jedną podpowiedź: Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy. Kiedy przychodzą na ciebie trudne momenty, kiedy ból i cierpienie wyciskają łzy - wpatruj się w Oblicze Jezusa, a doświadczysz pocieszenia, tak jak obiecał:

"Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię".

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

STACJA IX

Pan Jezus upada po raz trzeci pod krzyżem

Stacja IX - Nic mną nie zachwieje

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, Żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył

Człowiek jest słaby. Potrafi bardzo nisko upaść. Tym niżej im mocniej towarzyszy mu pewność: Nic mną nie zachwieje.

            Skazanie nawet na śmierć przez obcych, oskarżenia, oszczerstwa, biczowanie są niczym w porównaniu z bólem usłyszanych słów od przyjaciela: «Nie znam tego Człowieka» Piotr, który jeszcze niedawno przysięgał, że nigdy nie zostawi Jezusa, że prędzej umrze za Niego, widząc Go pojmanego, prowadzonego przez oprawców, wypowiedział najokrutniejsze słowa: «Nie znam tego Człowieka»

            Jeśli idziemy drogą Jezusa, to prędzej czy później ten moment też musi przyjść i w naszym życiu. Przyszedł więc i w życiu Karoliny. W tym miejscu w lesie, żołnierz prowadził ją, popychając przed siebie. W pewnym momencie Karolinie udało się na moment wyrwać i zaczęła uciekać, ale żołnierz powtórnie ją dopadł rozwścieczony. Świadkiem tego zdarzenia było dwóch jej kolegów, którzy w lesie ukrywali przed żołnierzami swoje konie. Widzieli, co się działo i zapewne wiedzieli, co grozi Karolinie. Ale tylko obserwowali z ukrycia, nie ujawnili się, nie stanęli w jej obronie. Co bardziej w tym momencie bolało Karolinę: zachowanie żołnierza czy obojętność zalęknionych kolegów? Oby żaden człowiek, którego Bóg stawia na mojej drodze nie usłyszał ode mnie tych słów: «Nie znam tego Człowieka»

            Tylko ci, którzy zawiedli bliskich, dopuścili się zdrady mogą wiedzieć, co musieli odczuwać chłopcy po śmierci Karoliny. Czy potrafili się uporać z wyrzutami sumienia? Judasz, który wydał Jezusa oprawcom, jak wiemy, niestety nie udźwignął poczucia winy. Obaj z Piotrem zdradzili Jezusa. Ale Judasz zatrzymał się na swojej winie, zadręczył analizowaniem i nienawiścią do siebie. Zabrakło mu wzbudzenia nadziei, dostrzeżenia jej w Jezusie i Jego przebaczeniu.

            Piotr również zdradził, i podobnie, jak Judasz potrafił zapłakać nad swoim grzechem, ale ocaliło go to, że w spojrzeniu Jezusa, w Jego twarzy dostrzegł miłość, a nie potępienie, i uwierzył tej Miłości. To ważne, by wpatrywać się w Jezusa. By widzieć w Jego oczach miłość do osoby, mimo grzechu. Że potępieniu poddaje się grzech, a nie osobę.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

STACJA X

Pan Jezus z szat obnażony

Stacja X - Pan jest moim dziedzictwem

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, Żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył

            Ile już razy ludzie odarli nas z godności, odebrali to, co najcenniejsze, zostawiając w poczuciu nagości? Ile razy upokorzyli, pozbawili oszczerstwem dobrego imienia? Ile osób doświadczyło obnażenia fizycznego, zbrukania, przemocy.

Kiedy odebrano ci wszystko, co było najcenniejsze - pamiętaj, że jest Ktoś, kto nigdy nie odchodzi, dla kogo Ty jesteś najważniejszy.

Jakże często my sami odzieramy innych z godności, upokarzamy – odzierając z szat samego Boga.

Są jednak obnażenia, które są nam potrzebne: te z obłudy, z zakłamania, zamaskowania.

Obnażenie pokazuje prawdę o nas: kim jesteśmy, tak naprawdę. Co się kryje pod maską powierzchowności? Ile w nas człowieczeństwa, prawdy, a ile udawania, zakłamania, pychy?

            Często właśnie te trudne doświadczenia, które nas spotykają, otwierają nasze oczy na stan naszej duszy. Wydarzenia, które nas fizycznie czy psychicznie rozbijają, równocześnie uzdrawiają nasze wnętrze, wydobywają z grzechu,  z nagromadzonych uczuć, zranień, żalów, odsłaniają brak pokory, złość, samowystarczalność.

Wielokrotnie spotykamy ludzi, którzy umierają z powodu utraconej miłości, odtrącenia przez najbardziej ukochaną osobę - z powodu utraty pracy, środków materialnych, śmierci bliskiej osoby. A czasem strata staje się jedyną szansą na odnalezienie Boga! Dopóki mąż lub żona, dzieci, znajomi, praca, są „bożkami", - poza którymi nie widzi się nie tylko świata, ale nawet sumienia - nie ma  autentycznej relacji z Bogiem, co może grozić czymś gorszym, niż starta ludzka - może doprowadzić nas do utraty życia wiecznego. Żeby odzyskać Boga, trzeba stracić bożka.

To Pan jest twoim dziedzictwem.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

 

STACJA XI

Pan Jezus przybity do krzyża

Stacja XI - Pan moim przeznaczeniem

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, Żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył

Są takie momenty w życiu, doświadczenia, wydarzenia, które nas unieruchamiają, fizycznie, psychicznie, duchowo, nie możemy się z bólu poruszyć, ktoś nas przybija do miejsca, z którego nie ma ucieczki, nie ma najmniejszego pola manewru. Można być przybitym do wózka inwalidzkiego, do łóżka, można być przybitym z samotności, z rozpaczy, z poczucia bezsensu, z bezradności.

Jezus się nie szarpał, nie próbował uciekać, nie buntował się, nie wyzywał tych, którzy go przybili, ale modlił się za nich o wybaczenie, choć, gdy On umierał jeszcze drwili z Niego, podważali miłość Boga Ojca do Niego.

Zgodził się na przybicie, mimo, iż widział, że ci, którzy to robią, dopuszczają się nieprawości, kierują się zawiścią, bo wiedział, że Bóg potrafi nawet z takiej sytuacji wyciągnąć dobro. Przede wszystkim Jezus pozwolił się przybić do krzyża ze względu na każdego z nas, żebyśmy nigdy w takich doświadczeniach nie byli sami i, by przez Jego obecność wyciągnąć z tego dobro.

Kiedy rozwścieczony żołnierz zadał Karolinie bagnetem rany, kiedy poczuła te przebicia, uchwyciła się - podobnie jak przybity do krzyża Jezus - tej pewności, wyrażonej w Słowach z Psalmu 16, a zamieszczonych tu, przy tej Stacji: Pan moim przeznaczeniem.

Dlatego Jezus leżał spokojnie, gdy go przybijano. Zawierzył wszystko Bogu: siebie, żołnierzy i krzyż i każdego z nas. Swoim cierpieniem prosząc Boga o wybaczenie dla oprawców, dla naszych nieprawości, ale i ucząc byśmy sami potrafili wybaczyć tym, którzy wobec nas zawinili. To jest miłość!

A jak często my modlimy się za tych, których decyzje słowa, działania przybijają nas do krzyża?

 Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

STACJA XII

Pan Jezus umiera na krzyżu

Stacja XII - Tyś jest Panem moim

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, Żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył

            Dzisiejszy świat ucieka od tematu śmierci, wykrzywia jej obraz.  Ale problem polega na tym, że nie da sie od niej uciec...to jedyna pewna rzecz… Każdy z nas, prędzej czy później będzie sie musiał z nią zmierzyć

            Ile razy ludzie pytają, co zawiniło małe dziecko, że cierpi, czemu umarł ktoś młody. Zapominamy, że sensem naszego życia jest życie wieczne, że to życie ziemskie ma nas do niego jedynie przygotować. Dlatego jednych Bóg zabiera, kiedy są już gotowi, a innych w momencie najlepszym - to znaczy takim, że gdyby żyli jeszcze dłużej może bezpowrotnie straciliby szanse na zbawienie.. Czy myślimy, że człowiek umierający naprawdę byłby tu bardziej szczęśliwy niż u Boga? Czy my naprawdę wierzymy w życie wieczne i że jest ono szczęściem, bo często reagujemy tak, jakby to była kara, a nie nagroda, wyróżnienie.

            Ile lat naszym zdaniem trzeba mieć, by móc umrzeć? Jezus miał 33, a Karolina 16. To my, uważamy, że człowiek ma żyć 80-90 lat. To nasze wyobrażenie, a Bóg Mówi: "Moje myśli nie są waszymi myślami". Moment śmierci jest dla nas tajemnicą i trzeba to uszanować.

            Zgoda na czyjąś śmierć nie wyklucza oczywiście wielkiego bólu, ale nie ma niezrozumienia, buntu. Bo jeśli wierzymy w życie wieczne, to czy nie wytrzymamy tych paru lat, by na nowo być ze sobą na zawsze?

            Brak pogodzenia często staje sie znakiem uwiązania, które nie pozwala zmarłym na pokój po śmierci, na pełne oddanie się Bogu.

Ale tak naprawdę to codziennie umieramy i to na tysiąc sposobów: z lęku, z samotności, z bólu, z przemęczenia, dla innych, z powodu grzechu czyjegoś lub własnego. Ile razy, ktoś słowem, jak włócznią - przeszywa nam serce? Ile razy w  poczuciu opuszczenia przez ludzi i przez Boga wołamy całym sobą, jak Jezus na krzyżu: "czemuś mnie opuścił?", nie zauważając, że Bóg jest właśnie wtedy najbliżej.

            Setnik, przebijając Jezusowi Serce, otworzył je, by ludzie czerpali z Niego zdroje łask. Włócznią otworzył Serce Jezusowi dla ludzi, a Jezus Miłością otworzył Setnikowi serce na Boga. Tylko Bóg, tylko Miłość potrafi na taki cios odpowiedzieć darem zbawienia, okrzykiem nawrócenia: Prawdziwie ten był Synem Bożym.        

STACJA XIII

Zdjęcie ciała Jezusowego z krzyża

Stacja XIII - Wieczna rozkosz po Twojej prawicy

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, Żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył

            Ponad dwa tygodnie od śmierci Karoliny, na jej zwłoki natknął się sąsiad. Ojciec, ten, który zostawił ją na skraju lasu w rękach żołnierza żywą, teraz podnosi jej martwe ciało, by zabrać swoje dziecko do domu.

            Co czuł, trzymając ją w ramionach, wiedzą tylko ci, którzy doświadczyli, tego najbardziej - dla rodziców - traumatycznego doświadczenia: widoku martwego ciała swojego dziecka.

            Ten przeszywający ból czuła również Maryja, tuląc do serca martwe ciało Swojego umiłowanego Syna. Ofiarowała Go światu, by ludzie mieli Życie, a otrzymała w zamian doświadczenie Jego śmierci.

            Zabijamy Jezusa naszym grzechem, a On z Miłości daje nam w darze Swoją Matkę Bolesną, by w naszych chwilach rozpaczy, wzięła nas w Swoje ramiona, przynosząc ukojenie.  

            Ten, kto, potrafi zdejmować innych z krzyża, nawet kosztem czasu, zdrowia, siły, spokoju, zapewne doświadczy, jak Maryja - Wiecznej rozkoszy po Twojej prawicy.

            Kiedy czujesz się w życiu "jak z krzyża zdjęty", wołaj zawsze Maryję, a Ona przyjdzie Ci z pomocą. Nie zatrzymuj się na bólu, nie pogrążaj się w rozpaczy, ale zwróć się do Maryi, jak do Najczulszej Matki, by Swoim wstawiennictwem, Swoją opieką - zdjęła cię z krzyża.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

STACJA XIV

Ciało Jezusa złożone do grobu

Stacja XIV - Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, Żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył

            Droga Krzyżowa Jezusa, ale również droga Karoliny nie ma nas przerażać, ale ma być dla nas pomocą we własnych trudnych doświadczeniach. Jest ona ogromnym darem Jezusa dla nas, by te doświadczenia nie przyniosły w naszym życiu zniszczenia, spustoszenia, ale, by dzięki Jezusowi stały się łaską, nie przekleństwem, ale błogosławieństwem.

Każdy w swoim życiu doznał poczucia zamknięcia, ciemności, stanu, w którym zamiera radość życia, jakby człowiek siedział w grobie, z którego wydaje się, że nie ma wyjścia.

Wiele osób w dzisiejszym świecie jest pogrążonych w smutku, w ciemności, w poczuciu bezsensu, w depresji, w mroku, grzechu, cierpieniu i bólu, jak w grobie.

            Jezus wychodzi naprzeciw wszystkim tym, którzy mają poczucie, że ich życie nie ma sensu.

            W Jezusie, grób ma szanse prowadzić do życia, nie do śmierci. Można w nim pozostać, będąc na w półumarłym, ale można z niego wyjść. Trzeba z niego wyjść.

            Jezus wybrał taką drogę, by temu bezsensownemu cierpieniu, przez podobieństwo do Niego, nadać sens.

            Obie Marie, które trwały przy grobie, ufając, że to nie jest jeszcze koniec, były świadkiem, że grób nie musi zostać grobem. Zobaczyły Anioła, który zstępuje z Nieba i odsuwa kamień. Pokazał im, że grób jest pusty, tzn. że z grobowych sytuacji można wyjść, że Bóg ma taką moc. Doczekały się Zmartwychwstania. Zobaczyły nie tylko Anioła, ale stanął przed nimi sam Jezus. Bo, jak mówi napis na tutejszym kamieniu: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. I tego doświadczyła również Karolina.

            Przez swoje Zmartwychwstanie Jezus pokazuje nam, że nie ma takiej śmierci, której Bóg by nie pokonał, nie ma takiej słabości, z której by nas nie podniósł, nie ma takiej rany, której by nie uleczył, nie ma takiego dna, z którego by nie mógł nas wydobyć! I nie ma takiego grobu, którego by nie otworzył!! Tylko uwierz Mu!

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

Administrator danych osobowych informuje, że wszystkie dane osobowe na stronie internetowej Sanktuarium w Zabawie umieszczone zostały za zgodą osób, których dane dotyczą lub umieszczone są na podstawie prawa.

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.