Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

Rozważania dorgi krzyżowej przygotowane przez Saletyńską Szkołę Nowej Ewangelizacji w Krakowie

 

Stacja I - Zachowaj mnie Boże

Szedłeś Jezu związany, prowadzony przed sąd… znałeś wyrok... znałeś drogę, jaką musisz przejść. Wokół spory tłum, który gotowy był Cię ukamienować. Tego, który wcześniej uzdrawiał, ale przede wszystkim miłował każdego i nauczał tej drogi, którą sam przemierzał.

Ty, Panie Jezu, mówiłeś, że Duch Święty będzie nas prowadził.

“Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, aby on już zapłonął”.

Owocem Ducha Świętego jest miłość. Otwarcie się na miłość, to jak otwarcie drzwi domu, przez które od razu przenikają promienie słoneczne i rozświetlają wnętrze. Miłość odmienia nasze oblicze. Czasem się oszukujemy, że tak nie jest, znajdując sobie inny cel, gdzie drugi człowiek nie jest tak ważny, jak ja. Liczą się moje pragnienia, kariera i spełnianie zachcianek.

Gdzie jest w tym wszystkim drugi człowiek? Czy staramy się doskonalić w miłości?

I choć jutro znów trzeba wstać, iść do pracy, do swoich zajęć - znów nowy dzień, czasem brzmi    jak wyrok. Codzienność, monotonia może nas przytłaczać. Wyzwalająca jest świadomość,  że wystarczy – w to co konieczne – wrzucić nieco miłości, która jest owocem Ducha Świętego,  by ten dzień nie był przymusem.

Niewyczerpane źródło miłości, uwielbiamy Cię Panie Jezu.

 

 

Stacja II - Mówię do Pana

Świadomie i dobrowolnie wziąłeś krzyż na swoje ramiona.

Otaczały Cię wrogie Ci osoby, a mimo to zdecydowałeś się. Słyszałeś pogardliwe i niesłuszne oszczerstwa, widziałeś drwiące uśmiechy i kamienie rzucane pod nogi, czułeś oddechy ciekawskich, czekających na widowisko - i to Cię nie złamało, bo wiedziałeś dla kogo i dlaczego    to robisz.

Z zadań, które mamy do wykonania, bez względu na to jak są małe, trudne lub niewygodne, musimy uczynić miłość Chrystusa w działaniu. „Bo z pracy rąk swoich na pewno będziesz pożywał, będziesz szczęśliwy i dobrze będzie ci się wiodło” (Ps 128, 2).

Czasami – mniej lub bardziej świadomie – szukamy wymówek, by się tych zadań nie podjąć, usprawiedliwiamy swoją opieszałość, bagatelizujemy swoje zobowiązania. Ale życie składa się       z wyzwań, życie nabiera sensu, gdy robimy coś sensownego, a miarą wielkości człowieka,            jest wyzwanie, którego się podjął i wytrwał do końca; podjęte zaś wyzwania owocują radością.

Każde zadanie, którego się podejmuję to krzyż, który biorę na swoje ramiona. Albo podejmuję go    z radością i dźwigam z godnością, albo przygnieciona strachem - kostnieję.

Chcę nieść swój krzyż z Tobą, Jezu.

Niewyczerpane źródło miłości, uwielbiamy Cię Panie Jezu.

Stacja III - Chronię się do Ciebie

Pan Jezus pierwszy raz upada pod krzyżem. Obolały, zmęczony, posiniaczony organizm protestuje przed takim ogromnym wysiłkiem i poświęceniem. Czy krwawy pot, stres sądu i biczowanie nie były już dostateczną męką dla jednego człowieka? Jak podnieść się z upadku ciała i woli?

A przed Jezusem jeszcze długa droga. Co dzieje się w Jego sercu i umyśle? Z jednej strony boska świadomość realizowania zbawczego planu, z drugiej strony, zadanie po ludzku niewykonalne. Jezus z trudem wstaje i ze spokojem idzie dalej, z ciążącym Mu krzyżem na ramionach.

Kluczem do przezwyciężenia rezygnacji, zniechęcenia i niewiary we własne siły jest schronienie się u Boga. Owocem będzie pokój. To nic, że w rodzinie, w pracy, w gabinecie lekarskim, w internecie dowiaduję się i doświadczam, może kolejny już raz, tego, co trudne, bolesne i ciężkie                     do udźwignięcia. Z Nim jestem spokojna, nie dosięga mnie niszczący zamęt, nie szukam taniej pociechy. Pokój, który daje mi Duch Święty, jest prawdziwy i mnie przenika. Mogę być smutna, zmęczona, obolała, także z powodu własnych upadków - grzechów i błędów, ale to wszystko           nie może mnie pokonać. Jestem spokojna, bo mój Pan jest przy mnie - rozumie mnie i wspiera.

Proszę Cię Jezu, obdarzaj mnie swoim pokojem.

Niewyczerpane źródło miłości, uwielbiamy Cię Panie Jezu.

 

 

Stacja IV – Pan mój los zabezpiecza

A gdyby tak Jezus nie spotkał swojej Matki na tej Drodze? Gdyby Jej tam nie było?

Droga Krzyżowa Jezusa była również Drogą Krzyżową Maryi. Tylko Jej Droga Krzyżowa rozgrywała się wtedy w Jej sercu. Tylko Ona sama wie ile, Jej dusza wtedy zdołała i wykrzyczeć        z bólu, ale i zachować z miłości – nie tylko do Syna, ale i do nas.

Często chcemy zabezpieczyć nasze życie od tego, co nieprzewidywalne. Od tego, co boli.

Życie jest spotkaniem. Często także spotkaniem bólu. Ale i spotkaniem miłości. Spotkaniem drugiego człowieka. Spotkaniem Maryi. Spotkaniem dobra.

Ona zawsze gdzieś tam stoi przy drogach naszego życia i czeka na spotkanie z nami. Tak, jak znak drogowy informuje kierowcę o zagrożeniach na drodze albo daje wskazówki, jak bezpiecznie dojechać do celu, tak Maryja jest znakiem dobroci Ojca przy naszych drogach – Maryja                   jest drogowskazem, który chce uchronić nasze życie przed niebezpieczeństwem grzechu.

Nie mogło zabraknąć Maryi przy Drodze Jej Syna. Ona zawsze jest przy swoich dzieciach -               w każdej chwili ich życia.

Chciejmy więc Ją spotykać i zawierzać Jej Sercu to, co boli, ale i to, co cieszy.

Ona zawsze czeka. Stoi przy drodze. Wypatrujmy Jej zatem na drogach naszego życia.

Niewyczerpane źródło miłości, uwielbiamy Cię Panie Jezu.

 

Stacja V – Ty ścieżkę życia mi ukażesz

Jezus idzie dalej, ale jest bardzo ciężko. Jeśli ma dojść na szczyt Golgoty, ktoś musi pomóc. Cyrenejczyk Szymon miał najwyraźniej inne plany, ale przymuszony bierze na siebie część brzemienia. Przecież to nie była jego sprawa, po co w ogóle tamtędy przechodził? Teraz musi dźwigać cudzy krzyż. A Jezus jest taki cierpliwy. Zmęczony, zbity, opluty, wyszydzony; jak On        to znosi? Z pokorą przyjął pomoc i cały czas pozostaje skupiony na swoim zadaniu.

Tak trudno czasem pokonać własną dumę i wybaczyć sobie słabość, kiedy już nawet inni zauważają, że potrzebuję pomocy. Tak trudno czasem być dla siebie cierpliwym i przeczekać spokojnie to, co boli i męczy. Tak niełatwo czasem cierpliwie znosić słabości innych, gdy moja dla nich pomoc jest dla mnie uciążliwa. Gdy w bliskim i dalszym otoczeniu, a nawet w Kościele, spotykam ludzi, których niełatwo kochać.

Słowo klucz to cierpliwość. Po co tracić resztki sił na utyskiwanie i narzekanie? Może się okazać, że moja sytuacja jest częścią większego, Bożego planu, którego, tak jak Szymon, nie jestem teraz  w stanie zauważyć. Mimo, że Jezus nie objawia mi od razu jaki jest sens pewnych wydarzeń,             to warto cierpliwie z Nim iść i z Nim współpracować. On ścieżkę życia mi ukaże.

Proszę Cię Duchu Święty o cierpliwość w codziennych trudach.

Niewyczerpane źródło miłości, uwielbiamy Cię Panie Jezu.

 

Stacja VI - Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek

Jezus, daje sobie otrzeć twarz. Nie protestuje, nie odwraca głowy, mówiąc że da sobie radę. Przyjmuje pomoc Weroniki i odwdzięcza się pozostawieniem na chuście swojego wizerunku. Podarowuje tej kobiecie Swoje oblicze, doceniając jej wspaniałomyślny gest.

Weronika, aby pomóc Jezusowi, najpierw musiała Go dostrzec, musiała dostrzec Jego potrzebę. Jako jedyna z tłumu zobaczyła czego w tym momencie najbardziej Jezus potrzebuje. Drobnego,        ale wspaniałomyślnego czynu: otarcia potu i krwi zalewających Jego oczy i całą twarz. Dostrzegła to i bez wahania przeszła do realizacji gestu miłosierdzia. A czy Ty, czy ja, mamy taki odruch serca?

Ty, który podążasz teraz tą drogą krzyżową, zobacz: Jezus nie prosi, Jezus nie szuka pomocy,            nie mówi jak Mu ciężko, nie woła o chustę, ale czeka aż Ty Go dostrzeżesz i Mu pomożesz. Ile razy widziałeś, że ktoś czegoś potrzebuje, ale czekałeś aż Cię o to poprosi? Ile razy myślałeś, że jak ktoś naprawdę potrzebuje pomocy, to przecież przyjdzie i powie. To oczywiste! Skoro nie mówi,              to znaczy, że sobie poradzi. Być wspaniałomyślnym, dostrzegać i działać.

Tak niewiele czasem trzeba, by komuś pomóc. Podać rękę by wstał, przynieść zakupy, uśmiechnąć się życzliwie, pomodlić, kupić bułkę, potrzymać za rękę, powiedzieć dobre słowo, podwieźć, ugryźć się w język zamiast komentować, posiedzieć przez chwilę, wysłuchać, poklepać                     po ramieniu, zadzwonić...

Co konkretnego jutro zrobisz dla swojego bliźniego? (10 sekund ciszy)

„A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).

„Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam              od założenia świata!” (Mt 25, 34b).

Niewyczerpane źródło miłości, uwielbiamy Cię Panie Jezu.

 

Stacja VII - Serce napomina mnie nawet nocą

Owocem Ducha jest łaskawość nazywana też łagodnością lub “miłością w działaniu”. To cecha miłosiernej postawy Boga względem grzeszników. Jak ja mogę naśladować Bożą łaskawość?

Przez okazywanie innym ludziom miłosierdzia.

Łaskawa była Karolina, gdy w lesie zbierała z dziewczętami gałęzie na opał, uzbieraną wiązkę oddała koleżance, mówiąc po prostu: „Tobie trzeba więcej, bo ci bieda”.

A ja?

Nieprzespane noce, zamartwianie się o przyszłość, lęki, które mnie paraliżują, rozmyślania, rozterki, oczekiwania, pokusy, noce wiary, dni walki, noce upadków…

Jeśli brakuje mi łagodności, jeśli jest we mnie niepokój, to może warto zadać sobie pytanie dzisiaj: Może się skupiam tylko na sobie, moich zranieniach, moich brakach, moich potrzebach? A może komuś jeszcze nie przebaczyłem? Może to ktoś bliski? Może nie umiem przebaczyć samemu sobie grzechów odpuszczonych już w sakramencie pokuty? A może noszę w sercu jakiś żal do Pana Boga?

Jeśli serce napomina mnie nawet nocą - to wspaniale! To znaczy że żyję, że moje sumienie               nie umarło, że Pan Bóg jest dla mnie łaskawy i ciągle daje mi szansę, że wciąż mogę dorosnąć          do najlepszej wersji siebie czyli do tego, jak Pan Bóg mnie widzi On zawsze czeka na moje nawrócenie. Czeka na mnie i na Ciebie. Łagodny, cierpliwy, przebaczający. Jeśli tylko zechcę,           to mogę teraz tutaj doświadczyć Jego Miłości.

Tak - Chcę być łaskawy dla mojej żony, męża,

chcę być łaskawy dla moich podopiecznych, dzieci, podwładnych,

chcę być łagodny dla mojego kierownika, przełożonego,

chcę być łagodny dla tych którzy mnie zranili słowem, spojrzeniem, zapomnieniem, brakiem uwagi,

chcę przebaczać tym którzy mnie lekceważą, poniżają,

chcę łagodnie napominać tych co zbłądzili,

chcę łagodnie przyjmować napomnienia, nie oburzać się i nie unosić - nawet broniąc wiary,

chcę nienawidzić grzech, ale nigdy grzesznika,

chcę relacji bardziej niż racji.

Rosły żołnierz nie okazał łaskawości Karolinie - w tym była jego słabość. Moc Karoliny                    jest w Chrystusie - Jej życie nie skończyło się tylko trwa wiecznie w niebie. Z Jezusem zawsze jesteśmy mocni, z Mistrzem Łagodności zawsze zwyciężamy.

Jezu drugi raz upadasz pod ciężarem krzyża, może po to, by teraz nasze oczy się spotkały. Twoje łaskawe oczy i moje oczy grzesznika.

Jezu, pragnę Cię prosić, by Twoje łagodne spojrzenie wzbudziło łaskawość mego serca, bym umiał przebaczać wrogom i sobie samemu. By Twoja miłość objawiała się w moim życiu                       przez pojednanie i konkretne działania miłosierdzia.

Niewyczerpane źródło miłości, uwielbiamy Cię Panie Jezu.

 

 

Stacja VIII - Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy

Jezus idąc dalej spotyka płaczące niewiasty, do których mówi: „Nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!”.

Płacz. To jeden ze sposobów wyrażania emocji. Kiedy coś przerasta nasze siły,                              kiedy doświadczamy czegoś trudnego, czegoś bardzo bolesnego, ale też radosnego, niezwykle wzruszającego. Jezus jednak nie chce, aby kobiety nad Nim płakały. Dlaczego? Przecież każdy czasem potrzebuje, aby nad nim zapłakać, aby okazać w ten sposób zrozumienie, życzliwość               i psychiczną łączność.

Jezus ma świadomość tego, co czyni. Wie po co i dla kogo niesie krzyż. On wie i pragnie tego.          Ale czy te kobiety wiedzą dlaczego płaczą? Czy ich motywacją jest współczucie, współodczuwanie, życzliwość? Czy płaczą, bo tak trzeba, bo ktoś powinien nad Jezusem zapłakać? Bo taka                   jest tradycja? Bo trzeba się pokazać przy skazańcu, bo to w dobrym tonie?

A jakie są moje motywacje? Nad kim, nad czym ja płaczę? Nad czym się zatrzymuję, pochylam?        A może nie płaczę w ogóle? Czy jestem dla siebie i innych życzliwy?

Może potrzebujesz właśnie teraz, dzisiaj, aby ktoś nad Tobą zapłakał, żebyś mógł iść dalej,          żebyś wziął życie we własne ręce. Może potrzebujesz otrzymać trochę zwykłej ludzkiej życzliwości albo serce Ci podpowiada komu mógłbyś ją okazać.

Duchu Święty prowadź mnie tak, abym w swoim życiu wydał owoc życzliwości. Naucz mnie         być życzliwym (patrzącym z miłością) na siebie i innych. Naucz mnie okazywać szczere współczucie i zrozumienie dla potrzeb bliźniego, a przede wszystkim naucz mnie słuchać                              i dostrzegać potrzeby innych.

Niewyczerpane źródło miłości, uwielbiamy Cię Panie Jezu.

 

 

 

Stacja IX - Nic mnie nie zachwieje

Trzeci upadek. Wycieńczony upadasz pod ciężarem krzyża Jezu. Nie cofasz się, nie rezygnujesz,    ale idziesz dalej, mimo że końcem tej drogi jest śmierć. Po ludzku koniec, Ty wiesz, że zwycięstwo.

Czy ja biorę swój krzyż i dźwigam go tak, jak Ty i nawet jak upadnę to zaczynam od nowa?

Czy nie brakuje mi wiary, gdy mój krzyż robi się tak bardzo ciężki i niewygodny? Czy zdaję sobie sprawę, że też mam iść z krzyżem po zwycięstwo?

“Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” Mt 10, 38-39.

Jeśli ziarno nie obumrze, nie wyda plonu. Ja jestem tym ziarnem.

Duchu Święty umocnij mnie na mej drodze, bym umiał powstawać, by owoc wierności utwierdzał mnie w przekonaniu, że mogę przezwyciężyć słabość ludzką, że mogę pokonać swoje ograniczenia.

Niewyczerpane źródło miłości, uwielbiamy Cię Panie Jezu.

 

 

 

 

 

 

 

Stacja X - Pan jest moim dziedzictwem

Odarto Cię ze wszystkich szat. Po ludzku, zabrano Ci wszystko. Nawet intymność. Wszyscy patrzyli na Ciebie ogołoconego. Nie dano Ci nawet odrobiny szacunku.

Zabrano Ci wszystko, ale równocześnie nie zabrano Ci nic. Nie mogli zabrać Ci tego,                         co najważniejsze – zachowałeś swoje oddanie się w całości Twemu Ojcu.

Jednym z owoców Ducha Świętego jest opanowanie.

Współczesny świat niejednokrotnie promuje postawę „róbta co chceta”, nie liczy się z szacunkiem dla ciała. Najważniejsze, by mi było przyjemnie. A przecież ciało to świątynia Ducha Świętego. Błogosławiona Karolina dobrze o tym wiedziała.

Świat przedkłada postawę „mieć” nad „być”. Nie tędy droga. Jedynie przez praktyki nawet niewielkiej ascezy pozwalamy wzrastać naszemu duchowi.

Poskramianie zachcianek naszego ciała może być cennym orężem w uniknięciu bankructwa naszego życia.

Jezu, pragnę Cię prosić, by moje serce było na wzór serca Twojego.

Niewyczerpane źródło miłości, uwielbiamy Cię Panie Jezu.

 

 

Stacja XI - Pan moim przeznaczeniem

Najbardziej bolą rany zadane przez osoby, które są nam najbliższe. Jezus chcąc zapewnić nam zbawienie pozwala przybić się do krzyża, pozwala przybić się do krzyża przez tych, których             tak bardzo umiłował.

Co czuło, Jezu, Twoje serce, gdy echo uderzenia młotem unosiło się na Golgocie?

Najdroższy Jezu, jak bardzo nas umiłowałeś, że podjąłeś tak wielką ofiarę?

Moim przeznaczeniem, na mocy zasług męki Jezusa, jest życie wieczne. Ty, Panie, jesteś moim przeznaczeniem, którego nie jestem w stanie osiągnąć bez pomocy Ducha Świętego.

„Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was.            A jeżeli odejdę, poślę Go do was” (J 16,7).

Poślij nam Jezu Ducha Świętego, który doprowadzi nas do zjednoczenia z Tobą.

Duchu Święty ukaż nam prawdę o nas samych, niech do drzewa krzyża zostanie przybity każdy nasz grzech, każdy nałóg, każde nasze ograniczenie.

Duchu Święty naucz nas pokoju i skromności, z którymi Jezus niósł swój krzyż. Niech cechuje nas skromność w świecie, który nią gardzi.

Niewyczerpane źródło miłości, uwielbiamy Cię Panie Jezu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Stacja XII - Tyś jest Panem moim

Krzyż paradoksalnie wyznacza porządek - łączy niebo z ziemią i ludzi między sobą.

Krzyż Jezusa jest wyrazem miłości Boga do człowieka. Ojciec wydaje na śmierć swojego umiłowanego Syna, abym ja mógł żyć. Każdy z nas jest grzesznikiem, a za sprawą grzechu pierwszych rodziców na świat przyszła śmierć. Ale dzięki Jezusowi, dzięki Jego ofierze na krzyżu śmierć nie ma nad nami władzy. Bóg Ojciec, przez wydarzenie krzyża, sprowadza niebo na ziemię, odnawia jej smutne oblicze, i odradza do życia. Jezus na krzyżu łączy niebo z ziemią. Przywraca        na nią pierwotny, Boży porządek.

Jezus, z wysokości krzyża, swoimi ramionami obejmuje całą ziemię, niejako przytula cały świat         do swojego serca, które dosłownie pękło z miłości do człowieka. Z wysokości krzyża Jezus ofiarowuje swojemu uczniowi, czyli każdemu z nas, swoją Matkę – Maryję. Pod krzyżem rodzi się Kościół – wspólnota wierzących, której wzajemna miłość, braterska jedność, przebaczenie                    i pojednanie wypływają właśnie z Jezusowego krzyża. To w Nim mają swoje źródło, to z Niego czerpią swoją moc, aby każdego dnia coraz bardziej kochać drugiego człowieka, być gotowym          na wyciągnięcie ręki do bliźniego, powiedzenie „przepraszam” i wspólne budowanie jedności między sobą.

Nawrócenie i pojednanie to szczególne przesłanie Matki Bożej, która objawiła się w La Salette, naszej patronki. W świecie wojen – konwencjonalnych i niekonwencjonalnych, fizycznych, ideologicznych, politycznych bądźmy świadkami miłości, pokoju, przebaczenia i pojednania,            na wzór Jezusa, który łączy niebo z ziemią i ludzi między sobą.

Niewyczerpane źródło miłości, uwielbiamy Cię Panie Jezu.

 

 

Stacja XIII - Wieczna rozkosz po Twojej prawicy

Maryja trzyma w rękach ciało swojego Syna. Dokonało się. Ale czy to już koniec? Ona wie, że nie. Jest wierna Bożemu Słowu. Maryja wie, że gdy Bóg przychodzi z obietnicą lub gdy zaprasza człowieka do wypełnienia jakiegoś dzieła, to nie po to, aby go przygnieść, docisnąć do ziemi               i zostawić, ale żeby go przyciągnąć do siebie i zawsze daje wystarczająco dużo łaski, aby Jego dzieło wypełnić. Dlatego Maryja nie idzie potem do grobu, nie szuka Jezusa wśród umarłych.           Ona wie, że to jeszcze nie wszystko, że Bóg nie powiedział ostatniego słowa, że Jezus zwycięży,        że jeszcze się zobaczą.

A jak jest z Tobą? Gdy przygniata Cię ogromny trud Twojego życia? Gdy doświadczasz czegoś czego nie rozumiesz, czego nie chcesz? Gdy Twój grzech lub grzech innego człowieka względem Ciebie dobił Cię tak mocno, że nie widzisz już wyjścia? Nie wiesz czy wstaniesz czy dasz radę. Popatrz na Maryję i uczep się Jezusa, Jego Słowa, Jego obietnicy. Zaufaj Mu. Patrz na Jego umęczone ciało na krzyżu i miej pewność, że to dla Ciebie, abyś mógł wstać, abyś razem z Nim mógł wyjść z grobu tego grzechu i zmartwychwstać do życia wiecznego.

Duchu Święty, proszę Cię o łaskę wierności Bożemu Słowu, bożym planom, bożym obietnicom. Daj mi skosztować rozkoszy kroczenia z Jezusem według Jego woli, z pełnym zaufaniem do Niego. “Niech nas ogarnie łaska Twoja Panie, według ufności pokładanej w Tobie!” (Ps 33,22).

Niewyczerpane źródło miłości, uwielbiamy Cię Panie Jezu.

 

 

Stacja XIV. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Na miejscu gdzie Go ukrzyżowano był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób. Tam to złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu. Jezu – Ty całe Swoje ziemskie życie przebywałeś wśród ludzi, żyłeś dla ludzi, pracowałeś z ludźmi, modliłeś się za ludzi. I nawet po śmierci Twój grób był blisko.

Jezu, Ty zasiałeś w moim sercu ogród. W sercach ludzi, którzy mnie otaczają również zasiałeś ogród. Ogród pragnienia: piękna, dobroci, życzliwości, czystości, szacunku, przyjaźni, bliskości. Nie chciałeś, abym żył samotnie, lecz postawiłeś mnie pośród tłumu, abym w relacjach z ludźmi pielęgnował, rozwijał, przekopywał ogród, który we mnie zasiałeś.

Droga siostro, drogi bracie, Jezus wzywa nas dziś do tego, abyśmy nawzajem umacniali się               w dbaniu o nasz ogród życia, którym jest moje i Twoje serce!

Czy masz w swoim życiu chociaż jedną osobę, o którą się troszczysz, o której myślisz, do której dzwonisz, która jest droga Twojemu sercu? Czy Ty dostrzegasz wokół siebie osoby, dla których jesteś ważny, którzy Ciebie kochają? Czy dostrzegasz i czy jesteś za nie wdzięczny Bogu?

Czy dostrzegasz w swoim sercu grzech? A zwłaszcza grzech nieczystości myśli, uczynków zarówno wobec siebie jak i wobec innych? Czy zauważasz że im mniej sięgasz do źródła jakim        jest Jezus i do relacji z Nim, tym ciemniej zaczyna być w Twoim sercu, w Twoim życiu,                       i w relacjach jest coraz trudniej?

Duchu Święty prowadź mnie do źródła życia, do źródła oczyszczenia, do Jezusa. Do Jezusa,          który grzech całego świata zostawił w grobie i pragnie mojego szczęścia, mojego piękna, pragnie, abym był oczyszczony!

 

Niewyczerpane źródło miłości, uwielbiamy Cię Panie Jezu.

 

 

Administrator danych osobowych informuje, że wszystkie dane osobowe na stronie internetowej Sanktuarium w Zabawie umieszczone zostały za zgodą osób, których dane dotyczą lub umieszczone są na podstawie prawa.

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.