Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

Rozważania Drogi Krzyżowej - 18.04.2019 r.

​ Rozważania drogi krzyżowej przygotowane przez Klaudię Tarczoń - Redaktor naczelną kwartalnika " Śladami bł. Karoliny"

  Rozpoczynamy dziś Święte Triduum. Będziemy przemierzać tę drogę krzyżową w czasie, kiedy ponad 2000 lat temu kroczył nią nasz Mistrz, niosąc na swoich ramionach drzewo krzyża. Drzewo Krzyża, które wgniatało go w ziemię, uciskając każdą cząstkę jego ciała. Krzyż to znak hańby, który stał się symbolem naszego odkupienia. Miłość naszego Pana była „aż do końca”. To miłość ponad wszystko i wbrew wszystkiemu. Błogosławiona Karolina wiedziała o niej, praktykowała ją, żyła nią – i jak mówił św. Jan Paweł II w 1987 roku w Tarnowie - i Jej było dane znaleźć swoją męczeńską "cząstkę" w tej miłości "aż do końca". Ta miłość wyraża się dziś w Eucharystii, której pamiątkę ustanowienia obchodzimy właśnie tego wieczoru. Niech to ona poprowadzi nas przez dzisiejsze rozważania.

 

 

 

Stacja I – Zachowaj mnie Boże


Dom bł. Karoliny był nazywany „Betlejemką”- czyli takim kościółkiem domowym, do którego na wspólną modlitwę i rozważania przychodzili też sąsiedzi. To z tej wspólnoty - wspólnoty domu rodzinnego została wyrwana przez żołnierza. Mówi się często „nie ma to jak w domu, wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”. Te słowa mają o wiele większą wartość niż nam się może czasem wydaje. Dom kojarzy nam się z chlebem, a chlebem żywym i prawdziwym, wiecznym pokarmem jest nasz Pan. Rodzice bł. Karoliny również troszczyli się o chleb, zarówno ten doczesny, jak i ten będący pokarmem na życie wieczne. Pielęgnowali więc ten dom, który ma być budowany na wzór Trójcy Świętej. Każdy z nas jest do tego powołany. To we wspólnocie rodzinnej, wzrastającej na wzór Trójcy Świętej, jesteśmy w stanie osiągnąć prawdziwe szczęście. Tam właśnie nas Pan zachowuje.

Jezu, który za chwilę usłyszysz wyrok. Umęczony, sponiewierany, broczący krwią, pobity, ubiczowany, opluty i spoliczkowany (tych przymiotników można by wymienić więcej, bo tak okrutna była Twoja męka Panie), wejrzyj na nas w łaskawości swojej. Porusz nasze serca. Ty nie potrzebujesz przecież naszych łez nad Twoją męką, ale naszej przemiany i nawrócenia.
Błogosławiona Karolino, chcemy nie tylko się w Ciebie wpatrywać, ale odnajdywać w Tobie siłę do ufnego i ciągłego mówienia Bogu: „tak, Panie”.

 

Stacja II – Mówię do Pana


Wracamy do słów św. Jana Pawła II z homilii wygłoszonej podczas Nieszporów Eucharystycznych w Tarnowie: „Chrystus mówi w Wieczerniku: "To jest Ciało moje za was [wydane]. Czyńcie to na moją pamiątkę!... Ten kielich jest Nowym Przymierzem we krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę!" (1 Kor 11,24-25). Tak mówi Chrystus do apostołów w przeddzień swojej męki i śmierci na krzyżu. W przeddzień ofiary. Wskazuje na chleb i wino jako znak Ciała i Krwi swojej krzyżowej ofiary. Ustanawia Eucharystię. W Eucharystii wyraża się miłość, którą "do końca nas umiłował" (por. J 13,1).

Błogosławiona Karolina pielęgnowała w sobie czyste serce, aby jak najczęściej móc przyjmować w nim Jezusa. Często wędrowała do oddalonego o kilka kilometrów kościoła w Radłowie, nie tylko na Mszę Świętą. W centrum jej chrześcijańskiego życia była Eucharystia. Czyż można mówić piękniej do Pana niż wtedy, kiedy mamy Go w swoim sercu? Czy istnieje bardziej wymowny moment zjednoczenia z ofiarą Jego męki i śmierci niż ten, kiedy przyjmujemy Jezusa w Komunii Świętej?

Jezu, bierzesz go. Pozwalasz sobie go włożyć na ramiona. Krzyż jest z Tobą. Odtąd pozostaniecie już razem aż do momentu Twojego skonania. Dokonujesz tego z miłości do mnie. Ty Bóg. Bierzesz na siebie moje słabości. Wybaczasz mi to, że nie przyjmuję Cię do serca. Odrzucam. Rezygnuję. Odkładam spowiedź świętą. Ale dziś dajesz mi znowu szansę. Ciągle przypominasz jak bardzo mnie kochasz. Kochałeś mnie przecież jeszcze przed moim urodzeniem. Panie, dziś w Wielki Czwartek chcę prosić Cię o rozbudzenie miłości do Eucharystii. Do tego znaku Twojej bezwarunkowej obecności. Bym Cię częściej przyjmował do swojego życia i serca. Błogosławiona Karolino – Ty nie wyobrażałaś sobie swoich dni bez Komunii Świętej. Naucz nas kochać Eucharystię.

 

 

 

Stacja III – Chronię się do Ciebie

 
Święty Jan Paweł II kontynuował w Tarnowie: „"To czyńcie". Chrystus Pan nie mówi tylko: "głoście", "opowiadajcie" - mówi: "czyńcie". I to jest słowo decydujące. Kapłaństwo jest sakramentem Czynu. Jest sakramentem Chrystusowego, zbawczego, odkupieńczego Czynu, który w wieczerniku został oddany w ręce apostołów. A poprzez dziedzictwo apostolskie, poprzez sukcesję, która trwa w apostolskim Kościele, Czyn ten został oddany w nasze kapłańskie ręce. Mamy przeto spełniać Czyn Chrystusa - na Jego pamiątkę.”

Błogosławiona Karolina była prawą ręką swojego księdza proboszcza Władysława Mendrali. To zapewne on dawał jej Chrystusa w Eucharystii. Karolina angażowała się bardzo aktywnie w życie parafii. Wspierała grupy parafialne. Można powiedzieć, że w Chrystusowym Kościele znajdywała takie swoje miejsce – schronienie. Pomagała w ewangelizowaniu. Siadała przecież nie raz pod słynną Gruszą (którą mijaliśmy) z dziećmi sąsiadów i tłumaczyła im Pismo Święte. Jej życie pokazuje jak ważną rolę w naszym życiu odgrywają kapłani i jak wiele możemy zrobić my sami, aby ich wesprzeć w kapłańskiej posłudze.

 
Chrystus Pan upada. Każdy z nas może upaść. On Bóg upada przygnieciony ciężarem naszych win, my nie radząc sobie z własnymi słabościami. Najważniejsze to wstać. Jezu, Ty jesteś cichym Barankiem prowadzonym na rzeź. Prosimy Cię przy tej stacji za naszych Kapłanów, których ustanowiłeś szafarzami swojej eucharystycznej ofiary. Szczególnie dziś – w dzień, który jest też pamiątką ustanowienia Kapłaństwa. Daj im siłę i odwagę, aby kroczyli przez życie w wierności Twoim przykazaniom, a nas naucz miłości do nich. Byśmy ich wspierali w posłudze i zawsze widzieli w nich tych, którzy sprowadzają Ciebie na ołtarze.

 
Stacja IV – Pan mój los zabezpiecza

 
Wracamy do Świętego Jana Pawła II: „Bracia! Pomyślcie, na cośmy się odważyli w dniu naszych święceń! Pomyślcie, czegośmy dostąpili! Pomyślcie, co nam Pan uczynił - i stale czyni! Jak dobry jest Pan! Jesteśmy szafarzami Jego śmierci i zmartwychwstania. Jesteśmy szafarzami wielkiego oczekiwania Kościoła, który żyje wiarą i nadzieją ostatecznego przyjścia. W ostatecznym przyjściu Pana wypełni się przeznaczenie całego stworzenia. "Oczekujemy Twego przyjścia w chwale"”


Maryja – Matka Kapłanów. Maryja – nasza Matka. Błogosławiona Karolina miała szczególne nabożeństwo do Matki Najświętszej. Modliła się do Niej bardzo często, nie zapominała o różańcu. W jej życiu wypełniały się słowa Jezusa wypowiedziane z krzyża: „Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja.” W ostatnim dniu życia, przed wyjściem z chaty, ostatnie spojrzenie ofiarowała Matce Bożej Nieustającej Pomocy. Karolina kochała też swoich rodziców, których słuchała i do których odnosiła się zawsze z szacunkiem.


Maryjo, Ty całe swoje życie byłaś posłuszna woli Boga. Mówiłaś „tak”, chociaż pod krzyżem miecz przeniknął Twoją duszę. Matko, powierzamy Ci dzisiaj naszych kapłanów, nasze mamy, nasze rodziny i nas samych. Prosimy, abyś zawsze wskazywała nam na jedyne Źródło Prawdy – Twojego Syna, i miała nas w swej matczynej opiece.

 Karolino, Ty wiedziałaś, komu oddawać swe dziewczęce serce. Prosimy - przybliżaj nam Maryję.


Stacja V – Ty ścieżkę życia mi ukażesz


Św. Jan Paweł II mówił dalej: „My zaś jesteśmy "szafarzami tajemnic Bożych" (por.1 Kor 4,1 ), szafarzami tego Czynu na służbie Kościoła. Na służbie Ludu Bożego. Na służbie naszych braci i sióstr. My - "z ludzi wzięci, dla ludzi postanowieni" (por. Hbr 5,1). "Cóż oddam Panu za wszystko, co mi uczynił?" (por. Ps 116,12).

 
Błogosławiona Karolina była prostą dziewczyną. Kwiatem polskiej ziemi, gwiazdą ludu – różnie ją nazywamy. Kiedy pytam o jej fenomen młodych, to często słyszę: jest bliska, bo była taka, jak my, zwykła. A w tej swojej zwykłości – niezwykła. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć”. Tak właśnie było z Karoliną. Ta niepozorna dziewczyna stała się wspaniałym świadkiem Ewangelii, którą żyła. Tak – Ewangelią trzeba żyć. Na co dzień. Czasem w środowisku trudnym i wcale jej nieprzyjaznym. Być autentycznym – to być człowiekiem solidarnym, ale też potrafiącym się sprzeciwić.
Szymon z Cyreny został przymuszony, aby wziąć na siebie krzyż Jezusa. Zapewne nie chciał. Przecież to była hańba. Potem odkrył solidarność z bitym i poniżonym skazańcem. Tak dokonał najprawdopodobniej najwspanialszej rzeczy w swoim życiu – pomógł samemu Bogu.

Jezu, umęczony przyjmujesz pomoc od Szymona. Przynosi Ci ona trochę ulgi. Prosimy Cię o siłę, abyśmy i my mogli ulżyć Twojemu cierpieniu przez naszą prawdziwie chrześcijańską postawę – solidarności, wtedy, kiedy trzeba wykazać się miłością i sprzeciwu wobec zła i niesprawiedliwości. Błogosławiona Karolino, na Twój wzór chcemy być świadkami Ewangelii.



Stacja VI – Błogosławię Pana, Który dał mi rozsądek


„Eucharystia nie tylko świadczy o Tym, który nas "umiłował aż do końca". Eucharystia do takiej miłości wychowuje. "Trzeba duszę dać" - jak zwykł był powtarzać Konstanty Michalski, wielki profesor Wszechnicy Jagiellońskiej, wielki znawca duszy ludzkiej i wielki kapłan. "Trzeba duszę dać", bo "jaką odpłatę da człowiek za duszę swoją?" (por.Mk 8,37 ).” - św. Jan Paweł II.


Kapłaństwo jest sakramentem czynu – słyszeliśmy wcześniej. Św. Weronika była kobietą czynu. Bł. Karolina była dziewczyną czynu. Trzy razy słowo „czyn”. Można tutaj postawić znak równa się. Bycie chrześcijaninem to bycie człowiekiem czynu. Miłość to nie tylko słowa. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to, co zrobiła Weronika, nie było niczym szczególnym. Po prostu otarła twarz umordowanego, wycieńczonego i cierpiącego człowieka. Trzeba jednak spojrzeć głębiej. Jej gest wymagał dużo odwagi. Nie stała biernie, nie zważała na reakcję żołnierzy czy ludzi oglądających „ciekawe” widowisko. Usłużyła człowiekowi potrzebującemu pomocy. Podobnie robiła bł. Karolina. Potrafiła oddać wędrownemu żebrakowi pieniądze za które miała kupić wymarzoną chustę. Takie ma być chrześcijaństwo. Jezus powie: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”, a św. Jan od Krzyża doda: „Przy końcu życia będziemy sądzeni z miłości

Jezu, chcemy być ludźmi czynu. Chcemy służyć naszym potrzebującym braciom, aby nasze serca były Ci miłe, umęczony Panie. Błogosławiona Karolino, Ty widziałaś w drugim człowieku cierpiącego Jezusa. Módl się o odwagę świadectwa dobroci w moim życiu.



Stacja VII – Serce napomina mnie nawet nocą

 
Kolejna myśl z homilii św. Jana Pawła II: „U źródeł powołania kapłańskiego czy zakonnego znajduje się zawsze ten wielki poryw młodej duszy, w której odzywa się głos ukrytego Mistrza. I rodzi się potrzeba, wręcz wewnętrzny imperatyw, ażeby tę duszę "dać", skoro On sam za każdą duszę ludzką zapłacił cenę najwyższej miłości: "aż do końca".

Upadek wiąże się z pewnością z jeszcze większym bólem. Niewyobrażalnie ciężko jest dźwigać krzyż na swych ramionach, ale jeszcze trudniej jest go podnieść po upadku. Udaje się. Belki są znów na swym miejscu. Słońce niemiłosiernie pali. Rany są otwarte. Zewsząd kurz i pył. Pot. Wszystko się lepi. Nikt nie jest wyrozumiały. Poganiają. Najchętniej to już by przybijali do krzyża.
Trudno sobie wyobrazić cierpienie Jezusa. Trudno pojąć tę miłość. Karolina zrozumiała. Też kocha. Dla Pana jest gotowa oddać życie. Ucieka przez las, szamoce się, wyrywa. Prędzej umrze niż da się obedrzeć z godności.

 

Jezu, czasem tak trudno wstać. Czasem rzeczywistość przytłacza. „Mam tyle problemów” - słyszymy. „Moje życie nie ma sensu.”„Jestem beznadziejny.” „Nikt mnie kocha.” Gdybyśmy wtedy choć na chwilę widzieli migawkę z tej drogi, którą przebyłeś. Spojrzeli z boku na tę miłość do nas, która Cię prowadziła… Panie, wybacz mi brak wiary i umacniaj na drodze mojego życia. Błogosławiona Karolino, jesteś światłem. Dziś przynosimy ze sobą wszystkich tych, którzy nie widzą już sensu życia i nie chcą uwierzyć, że Bóg ich kocha. Wszystkich tych, którzy żyją tak, jakby Go nie było. Módl się za nami wszystkimi!

 

 

Stacja VIII – Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy


Wracamy do św. Jana Pawła II: Drodzy moi bracia! Całe nasze kapłaństwo od pierwszych do ostatnich chwil życia jest poczęte z tej miłości. Z niej się rodzi i z niej rośnie. Nie dopuśćcie nigdy do tego, aby ta miłość obumarła. Podtrzymujcie ją wszystkimi siłami, gdy zdaje się przygasać. Służcie! Służba jest zasadniczym wyrazem tej miłości, którą Chrystus nas umiłował. Jego własna służba: "Nie przyszedłem, aby mi służono, ale żebym służył" (por. Mk 10,45).

Czasem stajemy się sentymentalni. Porusza nas czyjaś krzywda, cierpienie. W takiej właśnie sytuacji spotykamy jerozolimskie niewiasty. Opłakują Jezusa idącego na Golgotę. On prosi, by zamiast tego płakały nad sobą i swoimi synami. Jak to rozumieć? W pierwszej kolejności trzeba patrzeć na siebie i swoje czyny. Słowa Zbawiciela są zachętą do przemiany serca i nawrócenia. Jezus nie chce, aby każdy kolejny Wielki Post budził w nas tkliwość, ale żeby wstrząsnął naszym życiem i nas prawdziwie przemienił. Bł. Karolina żyła bardzo pobożnie. Wiedziała dokąd i dlaczego zmierza. Tę prawdę potwierdziła ostatecznie 18 listopada 1914 roku. Nad jej śmiercią też nie mamy płakać. Chodzi raczej o wzorowanie się i uczynienie z niej przewodniczki na drodze do świętości. Świętymi bądźcie, ponieważ Ja jestem święty" (Kpł 11, 44).

 
Jezu, Ty nie chcesz naszych łez. Oczekujesz tylko na pełną miłości odpowiedź na zaproszenie, które  ciągle do nas kierujesz. Chcesz naszego szczęścia. Skrusz nasze serca, szczególnie w tym Świętym Triduum. Złam nas, Panie. Byś został tylko Ty.

Błogosławiona Karolino, modlimy się dziś przez Twoje wstawiennictwo za nami i naszymi rodzinami. Za naszymi małymi wspólnotami domowymi. Niech nigdy nie zabraknie w nich miłości i pojednania.

 

 

 

Stacja IX – Nic mnie nie zachwieje

 

Św. Jan Paweł II: "Oddani przez Boga na służbę Ludowi Bożemu, staliśmy się jego własnością. Wszystkie nasze siły duszy i ciała muszą służyć Ludowi, który ma prawo do naszego życia, do naszych oczu i warg kapłańskich, do naszych dłoni ofiarniczych i nóg apostolskich. Trzeba więc wyniszczać je, oddając się nieustannej pracy, gdy jeszcze dzień jest... Biskup Lisowski padł, udzielając święceń kapłańskich w katedrze tarnowskiej. Jak wielkie wrażenie taka śmierć wywarła na młodych kapłanach!" (kard. Stefan Wyszyński, List do moich kapłanów).

 
Znowu zawirowała ziemia pod stopami. Krzyż stał się za ciężki. Jezus upada po raz trzeci. Jest wycieńczony. Ból rozrywa święte ciało. Okrutni oprawcy znowu poganiają. Podnoszą. Szybciej. Już powinien zawisnąć, a wciąż jeszcze brakuje metrów. Najchętniej to by pewnie jeszcze uderzyli, ale jest ryzyko, że nie wstanie. Nie można. Karolina właśnie przewróciła się w lesie. Ma już rany na ciele. Krwawi. Jest przerażona. Co robić? Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu. Słuchała zawsze
i posłuchała wtedy. Podniosła się i krwawiąc biegła dalej, potykając się o leśne poszycie. Całą scenę obserwowali ukryci wśród krzaków dwaj chłopcy oraz niemi świadkowie – drzewa. Umęczony Jezus też szedł dalej. Już niedługo miało się przecież wykonać. Jeszcze tylko trochę więcej cierpienia i męki.

 
Jezu, Twoja miłość nas przerasta. Panie Ty upadasz, ale to my prosimy Ciebie, abyś podnosił nas z upadku grzechu i niemocy. Błogosławiona Karolino, powierzamy Ci przy tej stacji wszystkich walczących z nałogami, zniewolonych, uwikłanych. Wypraszaj im łaskę podźwignięcia się z mroku grzechów.

Stacja X – Pan moim dziedzictwem

Św. Jan Paweł II: Przychodzą do was, polskich kapłanów, zakonników i zakonnic, ludzie, wielu ludzi, niektórzy z bardzo daleka. Przychodzą jakby z innego, aniżeli ten, z którym spotykacie się na co dzień, świata; ze świata, który zdaje się żyć bez Boga; przychodzą tacy, którzy dawno opuścili Dom Ojca. Być może, że ich pojęcia o Bogu, o wierze, o Kościele, o kapłanach i o zakonach nie zawsze są dojrzałe; być może, że sami nawet nie zawsze potrafią jasno powiedzieć, dlaczego przyszli. Przychodzą do was ludzie udręczeni, poniżeni, zagrożeni w swoim człowieczeństwie. Szukają świadków Przemienienia. Niech ich znajdują w was.

Co można odebrać człowiekowi skazanemu na śmierć? Życie za chwilę przecież straci. Można mu odebrać to wszystko, co ma przy sobie. Ubranie, osobiste rzeczy. Coś, co zadowoli kata-oprawcę. Tak też postąpiono z Jezusem. Obdarto go z szat. Tak postępowano z więźniami obozów koncentracyjnych – chociażby najbliższego nam lokalizacyjnie Auschwitz. W przypadku Karoliny chodziło o coś najcenniejszego - godność, bo wyrok zapadł już w głowie rosyjskiego żołdaka. Ciało jest bowiem Świątynią Ducha Świętego – bezwartościowym skarbem, którym obdarzył nas Bóg. Kilka dni temu, w Wielki Poniedziałek, oczy całego świata są zwrócone na Paryż, a właściwie jego serce – katedrę Notre Dame (w tłumaczeniu „Nasza Pani”). Jeden z największych kościołów na świecie płonie. Trawi go pożar, z którym nie mogą się przez kilka godzin uporać liczne zastępy straży pożarnej. Biją dzwony. Na ulicach klęczą ludzie, głównie młodzi, śpiewając „Zdrowaś Mario”, proszą o ratunek dla świątyni. Tli się nadzieja. Ta tragiczna sytuacja powinna przypomnieć o czymś więcej – troszczmy się o świątynię naszych serc. Największe dzieła ludzkości przeminą, ale my możemy żyć wiecznie w Bogu – bo do takiego życia zostaliśmy powołani.


Jezu, nawet szaty Ci odebrali. Znowu pokazujesz nam Panie, że najważniejsza jest nasza dusza, bo to ona jest nieśmiertelna. Karolino, przynosimy Ci dziś młodych ludzi, a szczególnie tych, którzy zapominają, że ich ciało jest świątynią. Wypraszaj polskiej młodzieży łaskę czystych serc!

 

 

Stacja XI – Pan moim przeznaczeniem

 
Kolejna myśl św. Jana Pawła II: „Niech nigdy ten, kto szuka świadka Przemienienia, nie trafi na nieufność czy obojętność. Lepiej zaufać temu, kto może na zaufanie nie zasłużył, aniżeli odtrącić jednego, kto owej ufności jest spragniony i głodny.”


Słychać uderzenie młotka. Raz, jeden, drugi, trzeci, czwarty… Święte ręce i nogi zostają pogruchotane wbijającymi się w nie gwoźdźmi. Jezus zapewne wykrzywiał twarz z bólu. Ileż jeszcze tego cierpienia? Czy zdajesz sobie sprawę ile jesteś wart w oczach Boga? Jaka to jest miłość? Czy czujesz to patrząc na zmasakrowane ciało Zbawiciela chociażby na filmie Pasja? Ktoś powie, że to tylko film. To wyobraź sobie jak musiało być naprawdę, skoro to tylko dzieło ekranu.  Błogosławiona Karolina dostaje kolejne ciosy szablą, ale mężnie walczy do samego końca. Jej świętość nie objawia się tylko w tym momencie męki, on jest ukoronowaniem świętego i Bożego życia, które prowadziła. To praca, modlitwa, posłuszeństwo, miłość, wiara i zaufanie doprowadziły ją do tak wielkiego męstwa w godzinie największej próby.

 
Jezu, ja nawet nie wiem, co powiedzieć patrząc na okrucieństwo tej męki. Miłosierny Panie, wiem, że na miłość nie trzeba sobie zasłużyć, ale czasem nie mogę zrozumieć ogromu tej Twojej. Chcę wziąć swój krzyż na ramiona i pójść za Tobą. Chociaż czasem za mało we mnie stanowczości. Ale chcę Panie. Tyś jest Pan mój i Bóg mój. Ty jesteś moim przeznaczeniem. Błogosławiona Karolino, Twojemu wstawiennictwu powierzamy tutaj wszystkich chorych i cierpiących, tych, którzy łamią się pod ciężarem własnego krzyża. Wyproś im siłę i odwagę!



Stacja XII – Ty jesteś Panem moim

 
Św. Jan Paweł II o kapłanach: „Jesteście z ludu i dla ludu. Pamiętajcie, że występujecie w imieniu Kościoła, który dziś w szczególny sposób wyraża swą "opcję preferencjalną" na rzecz ubogich.”

Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. To właśnie uczynił dla nas Chrystus. Oddał swoje życie, by każdy z nas mógł żyć. My również codziennie powinniśmy oddawać życie za drugich. I nie chodzi o jakieś heroiczne czyny, ale o pracę nad sobą poprzez nawracanie się z egoizmu - miłości własnej. To czyniła bł. Karolina. Relacje z innymi budowała na Jezusie. Po prostu była. Wysłuchała, modliła się i była wierna w relacjach.

Jezu, wykonało się! Wypełniłeś słowa Pisma. Oddałeś swoje życie za mnie i za każdego człowieka. To była najwyższa cena. Ty Pan Życia dałeś je sobie odebrać. Znowu patrzę na krzyż i widzę jak ważna jestem dla Ciebie. Ale aby to zrozumieć i przyjąć trzeba Ciebie postawić na pierwszym miejscu. Panie, umocnij mnie. Błogosławiona Karolino, ucz mnie budować trwałe i piękne relacje. Przypominaj, że nikt i nic nie może mi przysłonić Boga, bo to On jest najważniejszy.

Stacja XIII – Wieczna Rozkosz po Twojej Prawicy

 
Św. Jan Paweł II: „Wszystko, co uczynicie dla słabych, prześladowanych, biednych, jest wspaniałym kapitałem Kościoła w Polsce.”


Matka i Syn. Ta scena pozostała na lata tematem dla artystów. Wpatrujemy się w Piety w wielu kościołach na świecie. Pieta z łac. oznacza „miłość zgodną z powołaniem”. Rodzice, którzy stracili dziecko na pewno rozumieją ból Maryi trzymającej w dłoniach martwe ciało Jezusa. Tak trudno jest żegnać kogoś bliskiego, zaufać Bogu w momencie odejścia osoby, którą darzyło się miłością, przyjaźnią. To wielka próba. Maryja wytrwała pod krzyżem. Rodzice Karoliny też wytrwali w wierze i zaufaniu po stracie córki. Może właśnie Matka Najświętsza przy nich była? Może była także przy Karolinie, gdy szabla rozcinała jej aortę? Błogosławiona kochała różaniec. Nigdy się z nim nie rozstawała. Maryja była dla niej wzorem i rzeczywiście, do tego najwspanialszego Wzoru się upodobniła za życia.

 
Jezu, przy tej stacji prosimy o wytrwałość w momentach próby. Daj nam łaskę wiary takiej, jak miała Twoja ukochana Matka. Prosimy także za tych, którzy cierpią po stracie bliskich osób. Daj im ukojenie i pokój serca. Błogosławiona Karolino – przez Twoje ręce oddajemy Panu nasze wątpliwości i częsty brak zaufania.

 

Stacja XIV – Błogosławieni czystego serca albowiem oni Boga oglądać będą


Na zakończenie Nieszporów Eucharystycznych św. Jan Paweł II powiedział: Wracamy do wieczernika. To miejsce narodzin naszego kapłaństwa. Ogarniamy pamięcią i sercem tę "noc", kiedy Pan Jezus "został wydany". I te słowa, którymi ustanowił Eucharystię. I te słowa, poprzez które nas uczynił jej sługami.

"Cóż oddam Panu za wszystko?""Cóż oddam Panu za wszystko, co mi uczynił?"

Pana składają w grobie wykutym w skale. Ciebie Karolino znajdują po kilkunastu dniach. Jezus trzeciego dnia zmartwychwstaje, a Ty cieszysz się wieczną radością w Jego Królestwie. My czasem zastanawiamy się czy warto coś robić, jakie będą konsekwencje. Ileż to razy wybieramy tak zwane „mniejsze zło”? Idziemy na łatwiznę. Tylko ta życiowa „łatwizna” nie raz okazuje się życiową mielizną, takim grobem naszego życia. Do grzechu łatwo się przyzwyczaić, wpaść w rutynę. Bardzo trudno się wychodzi ze złych przyzwyczajeń. Tutaj z pomocą przychodzi nam Eucharystia. Jezus, który chce nas umacniać i wspierać. To On ukochał nas przecież miłością najdoskonalszą. Taką, która zaprowadziła Go na krzyż. Jesteśmy tutaj dziś, więc przyjaźnimy się albo chcemy zacząć przyjaźnić się z Tobą. Poprowadź nas Karolino. Ty jesteś wzorem świętości! Za Tobą chcemy iść. Przez Twoje wstawiennictwo chcemy powierzać Bogu nasze prośby. Bo warto jest wierzyć… i warto jest kochać. Prawda, Karolino?


___________________________________________________________________
Zakończenie:

Święte Triduum. Pamiątka męki i śmierci Jezusa. Dziś dziękujemy Ci Panie za Eucharystię i za jej szafarzy – Kapłanów. Prosimy, abyś umacniał Twój Święty Kościół. Chronił Go i wspierał. Chcemy Ci zostawić na tej drodze krzyżowej to wszystko, co jest w nas grzeszne i słabe. To, co nas zniewala, co odciąga nas od Ciebie. W te święte dni pragniemy uczynić Cię centrum naszego życia i niech tak na zawsze pozostanie. Błogosławiona Karolino, pełni ufności i nadziei, zwracamy się do Ciebie. Ty jesteś naszą wspaniałą Patronką, której modlitwie powierzamy nasze domowe wspólnoty, naszych bliskich i nas samych. Upraszaj nam te wszystkie łaski, o które tak bardzo Cię prosiliśmy na szlaku Twojego męczeństwa. Ucz nas miłości do Eucharystii i módl się o świętość naszych Kapłanów. Błogosławiona Karolino, módl się za nami!

Administrator danych osobowych informuje, że wszystkie dane osobowe na stronie internetowej Sanktuarium w Zabawie umieszczone zostały za zgodą osób, których dane dotyczą lub umieszczone są na podstawie prawa.

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.