Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

Droga Krzyżowa śladami bł. Karoliny oczami mężczyzn 18.03.2022 r.

 

W Imię Ojca i Syna i Ducha świętego

Wielki Post to czas, gdy często wchodzimy na drogi krzyżowe; w naszych kościołach, drogi takie jak ta wałrudzka, ekstremalne drogi krzyżowe.  Na każdej z nich rozważamy jak Jezus dźwiga krzyż.

Jezu, teraz stajemy wraz z Błogosławioną Karoliną na Twojej drodze krzyżowej, która wiedzie ku zbawieniu każdego z nas. Dziś tę drogą krzyżową w sposób szczególny pragniemy przeżywać i patrzeć na Ciebie oczami mężczyzn.

Mężczyzn – kapłanów, mężczyzn – ojców, mężów, synów. 

Mężczyzn, którzy pragną być świętymi, którzy dążą do świętości. Mężczyzn, którzy bywają czasami bardzo trudni, którzy czasami są Twoimi oprawcami, którzy biczują Cię, popychają, którzy przybijają Cię Panie do krzyża.  Idziemy biorąc swój własny krzyż, swojej codzienności dokładając go do Twojego – jakby był jeszcze za mało ciężki.

 

 

Stacja I

Zachowaj mnie Boże

Pan Jezus Na śmierć skazany

 

Jezus – Bóg w ciele mężczyzny – z jakże ogromną pokorą przyjmuje tę Paschę. Nie ucieka z drogi, która jest trudna, która jest bolesna.   Wie, że jest to droga prowadząca do zbawienia.   Jezu Chryste przy tej pierwszej stacji, prosimy Cię, ucz nas w naszym męskim życiu szukać znaków paschalnych. Pokazałeś nam, że dobre rzeczy, nie przychodzą tanio i łatwo.   Są okupione zwykle wielkim wysiłkiem, cierpieniem, potem, łzami. Prosimy Cię o to, abyśmy zgadzali się jak Ty przed Piłatem – na naszą Paschę, aby obumierać jako stary człowiek, przepełniony grzechem,      przepełniony słabościami, żeby w to miejsce, rodził się we mnie nowy, oczyszczony człowiek, gotowy do świętości,    do zbawienia.

Takiej drogi przez Paschę   my mężczyźni szukamy    i prosimy o odwagę by nią kroczyć.

Bł.  Karolino – zawstydzasz nas mężczyzn, skazana na śmierć przez sowieckiego oprawcę, przyjmujesz tę Paschę     jak Twój Mistrz.

 

Stacja II

Mówię do Pana

Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

 

Jezu    – powiedziałeś do nas     „ Jeśli ktoś chce pójść za Mną,    niech się zaprze samego siebie,    niech weźmie swój krzyż    i niech Mnie naśladuje”.

Perspektywa wzięcia krzyża, nie jest łatwa do przyjęcia,     odpycha nas, chcemy ją zwykle odsunąć od siebie.    Ty Panie jednak pokazujesz nam,    że nie ma innej drogi.      W tym samym krzyżu w którym jest upokorzenie,    w którym jest ból, w którym jest tyle cierpienia – jest również życie,      jest zwycięstwo   jest droga do zmartwychwstania.  Zachęcasz aby nie lękać się tej drogi, którą Ty sam przeszedłeś z miłości do nas.

Krzyżem mężczyzny jest często troska o tych których kochamy,    o zapewnienie rodzinie godnego bytu, troska o dzieci – o to jak w obecnych trudnych czasach je wychować,    co robić aby nie zbłądziły. W ogóle jak do nich mówić,      jak pokazywać im Ciebie,    pomimo własnych,    codziennych ludzkich słabości?

Ty pokazujesz że nie ma innej drogi jak miłość –     miłość bezwarunkowa, dlatego też my bierzemy dzisiaj krzyż swojego życia i wraz z Tobą Panie chcemy iść     Twoją drogą.

Karolino – zawstydzasz nas mężczyzn, wzięłaś bez szemrania swój krzyż,    by do końca naśladować swojego Mistrza.

 

 

Stacja III

Chronię się do Ciebie

Pan Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem.

 

Jezu – Twój upadek przynosi nam ból,     gdy uświadamiamy sobie, że to my -    nasza słabość, grzeszność jest  tego cierpienia przyczyną.

Chcielibyśmy nie upadać nigdy,    ale wystarczy niewiele,    pokusa, jakiś przypadek,   zbieg okoliczności i pozwalamy się im nieść , a potem upadamy.    Ile jest upadków w naszych rodzinach?      Ile rozstań?        Ile zdrad?      Ile tragedii dzieci widzących rozwody rodziców?       Ile dramatów płynących z odrzucenia?

Jezu pomóż nam przy tej trzeciej stacji zrozumieć, czym jest prawdziwa męska miłość, że nie jest to zwykłe zauroczenie,     ale niezwykłe uczucie,   które płynie wprost od Ciebie. Naucz nas kochać tak jak Ty kochasz.

Karolino – zawstydzasz nas mężczyzn, opuszczona przez ojca , potykająca się, upadająca wśród cierni nie poddajesz się  - powstajesz      jak Twój Mistrz.

 

 

Stacja IV

Pan mój los zabezpiecza

Pan Jezus spotyka swoją Matkę

 

Jezu –    jakże nie dawno towarzyszyły Ci wielkie rzesze,    które chciały Cię okrzyknąć swoim królem, kiedy wiwatowały, hosanna,, na Twoja cześć.  Teraz idziesz wśród gawiedzi,     osamotniony,    ubiczowany,      z ciałem rozdartym ranami,     niosący ciężki krzyż.     Prawie wszyscy Cię opuścili. Została tylko garstka osób, które do końca są wierne.    A wśród nich nie zabrakło Twojej Mamy. Ona również dźwiga Twój krzyż,    dźwiga go w inny sposób    duchowo – tak jak dźwiga cierpienie swego ukochanego dziecka, każda kochająca matka.

Panie      ja na swojej drodze nie zawsze widzę pomoc swoich najbliższych,   rodziny,      nie doceniam ich wysiłku gdy chcą dla mnie jak najlepiej.     Tak często jako głowa rodziny, jako mężczyzna nie szanuję ich.

Ty Jezu    , który na swą matkę wybrałeś Najświętsza Niepokalaną Dziewicę     a na swojego opiekuna Świętego Józefa, wskazujesz mi przykazanie przy tej stacji, dziś mówisz do mnie.  Czcij Ojca swego i matkę swoją.  I przypominasz, że jako młody chłopak byłeś im posłuszny i zostałeś posłuszny, aż do śmierci krzyżowej.

Jezu przepraszamy Cię, że czasem nie okazujemy należytego szacunku swoim rodzicom,   może już starszym,       że nie zawsze mamy szacunek dla rodziny,   że zbyt często dostrzegamy ich błędy.

Przepraszamy, że czasem chcemy odciąć się od swoich korzeni,    że nie staramy się widzieć ich miłości.

Karolino – zawstydzasz nas mężczyzn,     Ty zawsze byłaś wzorem posłuszeństwa swoim rodzicom i pozostałaś temu wierna,      jak Twój Mistrz.

 

 

Stacja V

Ty ścieżkę życia mi ukażesz

Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi

 

I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny,      aby niósł krzyż Jego.     Tak naprawdę nie wiemy, ile ta przymusowa pomoc,     te kilka set metrów dźwigania krzyża,     ile to ulżyło Twoim cierpieniom   Jezu. Ale wiemy jedno, że to przymusowe dźwiganie krzyża przez Szymona odmieniło      Jego życie. Panie w życiu nieraz i my zachowujemy się jak Szymon, który zanim dotknął Twojego krzyża,    był bardziej zajęty uprawą swojego pola,    swoimi własnymi interesami,   sprawami,     statusem materialnym.    I tak jest też często w naszym męskim życiu, dopóki nie dotkniemy Twojego     Świętego krzyża. Dopóki nie dotkniemy i nie poczujemy Twojego Boskiego serca i     dotknięcia Twojej Łaski,     jesteśmy jak On, pełni egoizmu, pełni troski o własne sprawy,      nie chcemy dostrzegać innych tak długo aż zostaniemy do tego przymuszeni jak Szymon.

Jezu Ty ofiarowałeś Szymonowi z Cyreny swój święty krzyż,    spraw abyśmy my mężczyźni potrafili dźwigać ciężary drugiego człowieka i      stawali się przez to Twoimi świadkami.

Karolino zawstydzasz nas mężczyzn,     Ciebie nie trzeba było przymuszać do pomocy bliskim, sąsiadom, Ty potrafiłaś dźwigać ciężary innych  ….    jak Twój Mistrz.

 

 

Stacja VI

Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek.

Weronika ociera twarz Jezusowi

 

Jezu – wielu płakało, użalało się na Tobą,     ale tylko Weronika podeszła by otrzeć Ci twarz.   To prosty, ale jakże niezwykły gest,      który wymagał niezwykłej odwagi,       przecież narażała swoje zdrowie i życie. Bo to właśnie mężczyźni – oprawcy, którzy prowadzili Cię na Golgotę, mogli pobić, zranić, a nawet zabić.

Święty Jan w swoim liście pisze, abyśmy nie miłowali tylko słowem, językiem     ale by nasza miłość była widoczna w naszych czynach.

Tym co każdego dnia czynimy drugiemu człowiekowi.

Jak łatwo można zgubić swoje powołanie,     swoje chrześcijaństwo we wzniosłej teorii,    we wzniosłych słowach, tekstach.   

Idący na śmierć Jezus wymaga od nas jednak czegoś innego,     wymaga byśmy byli konkretnymi ludźmi, konkretnymi mężczyznami.     Bo gdybyśmy wzięli kartkę i spisali teraz imiona i nazwiska tych których kochamy,    a potem poskreślali imiona i nazwiska rodziców, rodzeństwa, żony dzieci, przyjaciół  - ile osób by na niej pozostało?      Czy byłoby tam imię skazanego na śmierć Jezusa Chrystusa, patrzącego na nas z wysokości krzyża?      Ile miłości jest w geście otarcia twarzy, potrzebującemu i bezradnemu człowiekowi, którego spotykasz każdego dnia na drodze życia.?

Jezu ucz nas miłości w życiu codziennym.

Karolino – zawstydzasz nas mężczyzn,     Ty nie miłowałaś tylko słowem i językiem, ale czynem, niesieniem pomocy innym,    ocieraniem twarzy potrzebującym,    w których widziałaś Swojego Mistrza.

 

 

Stacja VII

Serce napomina mnie nawet nocą

Pan Jezus drugi raz upada.

 

Nie lubimy kiedy ktoś upada.    Kiedy zakłóca nasz porządek   kiedy idziemy – bo musimy się zatrzymać, bo wypada pomóc,    bo nie możemy obojętnie przejść obok potrzebującego.

Najczęściej przewracają się dzieci,    ale też ludzie starsi, chorzy i     świat w swym szaleństwie próbuje znaleźć na to sposób,       bo przecież można się pozbyć tych najsłabszych,          niewinnych upadających. W zbrodni aborcji zabijając dzieci,    czy eutanazją uśmiercając strych i chorych. Dzisiejszy świat pędzi do nowego modelu życia, bo świat nie kocha dziś człowieka,          nie  kocha Boga,  kocha tylko postęp      i chce by kościół też był postępowy, by zreformował Ewangelię,      by zaczął mówić nowym językiem,
by odwrócił się od Ciebie,     bo Ty Jezu jesteś niewygodnym znakiem sprzeciwu. 

Panie pokazuj nam w tej stacji,     jak mamy wstawać z naszych kolejnych męskich upadków.    
Pomóż wstać ilekroć upadniemy i podążać za Tobą ku wieczności.

Karolino – zawstydzasz nas mężczyzn – Ty  nigdy nie popełniłaś grzechu ciężkiego, pomóż nam często upadającym      podnosić się na wzór Twojego Mistrza.

 

 

Stacja VIII

Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy.

Pan Jezus spotyka płaczące niewiasty.

 

Idziesz Jezu w tłumie w hałasie,    a krew i pot spływa Ci po twarzy,    jesteś wycieńczony.    Pomyśl teraz bracie i siostro, czy w takiej sytuacji mógłbyś myśleć o czymś innym niż tylko o swoim bólu.

Kiedy jestem chory, cierpiący, kiedy dzieje mi się krzywda, czy nie myślę tylko o sobie.?

A Jezus –       potrafił w swej nieskończonej wrażliwości dostrzegać tych,   którzy zwracają się do niego.  Zauważa niewiasty – nawet w takiej chwili nie myśli o sobie ,    ale o innych,     nie oczekuje litości.

W codzienności mamy tak wiele problemów, wciąż przybywa nam nowych;    brak pracy,   pandemia, troska o to aby rodzina miała co jeść,      by nikt nas nie wyrzucił z naszych domów.

Jezu przypominasz nam rzeczywistość, o której tak często zapominamy,    że wśród tych trosk i kłopotów dnia codziennego, trzeba znaleźć siłę    , aby spojrzeć na drugiego człowieka.

Uczysz nas mężczyzn,    ojców     jak mamy wychowywać swoje dzieci i zwracasz się mówiąc  ”nie płaczcie nade mną , ale nad synami i córkami waszymi”.

Jezu  przy tej stacji pragniemy Cię przeprosić   za brak właściwego przykładu ze strony nas ojców,   który rozbudziłby w nich wiarę, aby szli za Tobą

Karolino – zawstydzasz nas mężczyzn – Ty zawsze potrafiłaś dostrzegać innych , cudze dzieci którymi się opiekowałaś i brałaś na ręce …. Jak Twój Mistrz.

  

 

Stacja IX

Nic mnie nie zachwieje

Pan Jezus trzeci raz upada pod krzyżem

 

Jezu to już Twój trzeci upadek   . To ciężkie potwierdzenie ceny jaką płacisz,  za miłość do mnie,    
to potwierdzenie, że dźwigając krzyż nie korzystasz z Twojej Boskiej mocy,    chcesz całkowicie utożsamić się ze mną,     człowiekiem słabym    czującym ból.   Kiedy ktoś upada po raz, trzeci,    czwarty,   setny i kolejny to może być znak,    że popadł w jakieś bolesne zniewolenie.    Jakiś nałóg.   Słabość z której nie wyzwoli się własną mocą.    W takiej sytuacji stają rodziny, które w cichości i pokorze niosą krzyż alkoholizmu swojego męża, ojca,    krzyż narkomanii  , hazardu,    przemocy     czy innych dramatów zniewolenia.

Jezu trzeci raz upadający pod krzyżem,     przygnieciony ciężarem naszych grzechów, prosimy Cię     dodaj odwagi ludziom uzależnionym     by powiedzieli sobie prawdę o swoim nałogu,    zniewoleniu,    by przyjęli pomocną dłoń.      Dodaj odwagi cierpiącym rodzinom by pamiętały,     że nie ma sytuacji nieodwracalnych,     że mocą Twojej miłości można pokonać każdą słabość.

Karolino – zawstydzasz nas mężczyzn – którzy nie zawsze potrafimy walczyć  do końca ze swoimi słabościami, upadamy, u praszaj nam siłę do powstawania   jak powstawał … Twój Mistrz.

 

 

Stacja X

Pan jest moim dziedzictwem

Pan Jezus z szat obnażony

 

Jezu zabrano Ci wszystko    – zabrano nawet odrobinę prywatności i godności,    zabrano by jeszcze bardziej upokorzyć    upodlić.   Ludzkie oczy obojętne      pyszne,    patrzące z niechęcią tak właśnie widzą.
Ale Twojej godności i chwały nie można Cię pozbawić.    Najwyraźniej widzą to kochające serca,    serce Ojca widzi Ciebie umiłowanego Syna i otacza Cię chwałą.      Serce Matki widzi Ciebie najmilszego Syna i otacza Cię wielką miłością.      A co widzi moje męskie serce kiedy patrzy na Ciebie,     wiszącego na krzyżu,     co widzi moje serce gdy patrzę na bliźnich,  tych braci Twoich najmniejszych?

Co widzą  moje męskie oczy patrzące na kobietę?

Jezu ulecz  mój wzrok,       ulecz moje myśli,    ulecz moje serce,    zabierz serce z kamienia a daj mi nowe,      czyste     zdolne do miłości,    miłosierdzia,     zdolne do współczucia.

Karolino – zawstydzasz nas mężczyzn, nikt nie zdołał Ci zabrać godności,    nawet ten ruski żołdak, nie pozwoliłaś się z tego ograbić,    tak jak Twój Mistrz.

 

 

Stacja XI

Pan moim przeznaczeniem

Jezus przybity do krzyża.

 

Jezu      w Twoich czasach publiczne tortury i egzekucje,  odbywały się często,   były odpowiednikiem naszych dzisiejszych programów telewizyjnych,  pełnych brutalności,   przemocy,      a wszystko po to aby ludzie jeszcze bardziej chcieli oglądać,      aby przepełniali się tą pogardą i brutalnością.

Dzisiaj co prawda nie oglądamy na ekranach telewizorów publicznego zabijania,    ale kto wie do czego posunie się dzisiejszy zdesperowany i pozbawiony sumienia człowiek.   Nazwanie grzechu     grzechem to przecież dziś mowa nienawiści,        dopominanie się o prawa najmniejszych, najsłabszych i bezbronnych      to brak szacunku dla wolności kobiety,     troska o dobro rodziny to homofonia. Może za chwilę bycie prawdziwym chrześcijaninem,     który nie idzie na kompromisy,    będzie oznaczało ryzyko więzienia
a nawet śmierć.

Jezu stojąc przy Tobie przybijanym do krzyża,     pytam samego siebie,     czy ja swoją wiarę przeżywam w sposób prawdziwy, na serio?    Czy przychodzę do świątyni bo Cię kocham,   bo chcę się nawrócić, naprawić zło,     czy może z innych powódek,     może z przyzwyczajenia. Czy może przez lata oszukuję się, wmawiając sobie, że Cię kocham,     a tak naprawdę jest mi to dalece obojętne    i może wymierzając
Ci policzek jak Malchus, przychodzę raz w roku do spowiedzi wielkanocnej, aby ludzie widzieli.

Może stoję w gronie tych oprawców,     którzy przybijają do krzyża Twoje ręce,    a gwoździe    to moje grzechy. 

Panie daj łaskę prawdziwego nawrócenia nas wszystkich.

Karolino – zawstydzasz nas mężczyzn      Ty przeżywałaś swoją wiarę prawdziwie i szczerze z największą miłością do Eucharystii, Mary i do Swego Mistrza.

 

 

Stacja XII

Tyś jest Panem moim

Pan Jezus umiera krzyżu.

 

Przebacz im bo nie wiedzą co czynią.     To Twoje słowa Jezu upokorzony,   umęczony,    wyszydzony. Konasz na krzyżu,    ale nadal tryskasz miłością      i dzielisz się nią z nami. Dajesz nam Maryję, jako matkę dla nas.     Nas wszystkich czynisz Jej dziećmi.     Jezu umiłowałeś , abyśmy my mogli żyć.    Cały się poświęciłeś dla nas,     dlatego z nadzieją i miłością prosimy, daj nam zrozumieć Twoją nieskończoną Miłość.

Spraw abyśmy każdego dnia pamiętali słowa Apostoła Pawła   „ abyśmy tak jak Ty dostrzegali drugiego człowieka, abyśmy wypierali się egoizmu i pychy. Prawdziwie miłować może tylko ten,      kto się Tobie zawierzył.

Karolino – zawstydzasz nas mężczyzn, Ty oddając swoje młode życie zawierzyłaś do końca,    swojemu Mistrzowi.

 

 

Stacja XIII

Wieczna rozkosz po Twojej prawicy

Pan Jezus zdjęty z krzyża.

 

Jezus oddał ducha,    skończyła się Jego męka,     ciało zdejmują z krzyża dając w objęcia Matki. Jej droga krzyżowa jednak się nie kończy.     Trudno sobie wyobrazić ból Matki    obejmującej martwe ciało swojego jedynego dziecka.   Trzeba wielkiej siły i zawierzenia,    aby nie zwątpić w Boży plan.   Przecież nie o tym mówił Archanioł Gabriel w czasie Zwiastowania.             Cierpimy kiedy nasze dzieci odchodzą na swoje, ale bardziej cierpimy jako ojcowie,    kiedy nasze dzieci schodzą na złą drogę.    Kiedy rzucają w Twoją stronę twarde  NIE      Cierpimy widząc , jak w czasie Świąt Bożego Narodzenia czy Wielkanocy, nasze dzieci nawet nie myślą by spotkać się z Tobą.  Cierpimy i kochamy,     a ileż bardziej cierpi nasz Ojciec Niebieski, gdy nie chcemy iść Jego drogą,     błądząc na manowcach grzechu.

Módlmy się, abyśmy nigdy nie zwątpili w Boży plan, który On - najlepszy Ojciec - ma dla każdego z nas.

Karolino -  Twoje ciało też po kilkunastu dniach ,  oddano w ręce Matki …

 

 

Stacja XIV

Błogosławieni czystego serca albowiem Oni Boga oglądać będą.

Pan Jezus złożony do grobu.

 

Ciało Twoje Jezu zostało złożone w grobie,       tylko że za trzy dni ten grób będzie opusty.    Jeden jedyny taki grób na świecie.    Stał się on znakiem nadziei,      zbawienia dla nas wszystkich.   Idąc za Toba przepełnieni  jesteśmy tak wieloma wątpliwościami.   I to właśnie znak Twojego pustego grobu,    znak zmartwychwstania     przepełnia nas nadzieją,     że nasze niesienie krzyża codzienności ma sens, naśladowanie Ciebie     ma sens. 

I Twój grób Karolino -      to też jedyny taki grób na świecie, sarkofag pod ołtarzem kościoła w Zabawie.

Jezu,      gdy wszystko zaczęło się w Ogrodzie Oliwnym,     byli przy Tobie apostołowie.        Jedenastu mężczyzn,     ale oni odeszli,     uciekli,    zwątpili. Teraz pozostał tylko Jan, Nikodem i Józef z Arymatei – trzech mężczyzn       – aż do zamknięcia grobu głazem.  I my ojcowie,      mężowie,    mężczyźni,  mężczyźni Świętego Józefa - mamy iść do końca,      nie wątpić   , nie uciekać, bo taka jest nasza rola, jak  mówią do grobowej deski      wierni Bogu,     Ewangelii,    Chrystusowi.

A potem?

A potem stacja XV      poranek zmartwychwstania      do   NOWEGO ŻYCIA

 

AMEN

 

know this timepiece at is very, versions, the crown features a mirrored PP marking, to feel it, iron blue, from celebrity mentalist Charlie Sheen to Robert Downey Junior. But of all the famous owners of Pateks, minutes, however they are accepting pre-orders on their website. rolex replica We had the chance to get an early look at their new watches (and we liked it!) Website does not even look that bad and has good and bad replicas that look like any other website. Various photos of origin is a red flag, escape wheel and pallet fork hours.

Administrator danych osobowych informuje, że wszystkie dane osobowe na stronie internetowej Sanktuarium w Zabawie umieszczone zostały za zgodą osób, których dane dotyczą lub umieszczone są na podstawie prawa.

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.

?>