Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

Rozważania drogi krzyżowej z 18 września 2022 r. przygotowane przez ks. Daniela Świątka

STACJA I

– Jezus na śmierć skazany

ZACHOWAJ MNIE BOŻE

 

Zachowaj mnie Boże. Pozwól pozostać tutaj w domu a tatą i z mama, która niedługo wróci z kościoła. Nie pozwól na tę straszną drogę.

            I co ? Nie zachował... wydał na poniewierkę i śmierć...A Może jednak wydając zachował tak naprawdę?

To się nazywa PARADOKS. Pozorna sprzeczność, która kłóci się z naszą logiką, bo czarne wydaj się białe...ale tylko po to aby uruchomić nasze myślenie, przewiercić się na głębię…do samej istoty rzeczy...zobaczyć te najgłębsza prawdę

            To całkiem podobnie jak w pierwszej stacji drogi Jezusa. Największy sędzia świata sądzony i oskarżany przez ludzi, którzy sami nadawali się do oskarżenia i osądzenia... Nie, nie tylko przez faryzeuszy i piłata. Również przeze mnie dzisiaj... i on na to pozwala... tak jak pozwolił porwać i zabić Karolinę zachowując w niej i ocalając to co najistotniejsze.

Jezus na swojej drodze krzyżowej i na tej drodze chce nas nauczyć dziwnej logiki paradoksów. Tej samej, logiki o której mówi w błogosławieństwach, które 35 lat temu odczytano na Mszy beatyfikacyjnej Karoliny. Cała ewangelia jest z nich utkana. Jezus mówi nam w tym, że warto być cichym, ubogim, smutnym, cierpiącym prześladowania, bo to daje szczęście... a my tego słuchamy, ale omijamy szerokim łukiem. Rezygnujemy ze szczęścia, by poszukać szczęścia... ale po swojemu...bo nie rozumiemy i nie chcemy zrozumieć. Karolina mając tylko 16 lat rozumiała je doskonale. Chodźmy więc Jej i jego drogą...dziwną drogą paradoksów, Może nas od nich rozboleć głowa, ale jednocześnie rozgrzeje się serce.

 

 

STACJA 2 – Jezus bierze Krzyż na ramiona

MÓWIĘ DO PANA     

Usłyszałem ostatnio, że w ilu językach potrafimy mówić tyle razy jesteśmy człowiekiem. Mowa, komunikacja – coś naprawdę niesamowitego. Można wiele mówić, pisać, publikować, językiem, słowem, gestem, obrazem... słowa mogą być mądre dające sens albo głupie, puste nic nieznaczące, obliczone tylko na efekt, nabijanie popularności, wyświetleń, „lajków”. Influencer czyli gadająca głowa, starająca się wpłynąć na nasze decyzje to dzisiaj coraz popularniejszy zawód, na którym można sporo zarobić. Czy jednak ktoś ma ochotę wziąć za ten potok słów odpowiedzialność?  A przecież można słowem przywracać nadzieję, dawać sens życia, a można słowem zabijać, zadawać rany jakie goją się o wiele dłużej i gorzej jak te fizyczne.

Można też wiele mówić o Bogu. Tutaj pod gruszą robiła to Karolina, zbierając dzieciaki na katechezę... I tu i w innych miejscach mimo 16 lat była głośnym, donośnym głosem niosącym wiarę.

Ale co mówić i jak mówić Panu. Tutaj z podpowiedzią przychodzi Jezus ze swoim paradoksalnym błogosławieństwem: Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Naprawdę? Co to znaczy być cichym? Czy Karolina była cicha tak jak to chce Jezus? Cichym to nie znaczy nic nie mówić. To przestać mówić O.... a zacząć mówić do, mówić do Pana pamiętając jednocześnie, że mamy dwoje uszu a tylko jeden język, a więc mamy czasem mówić, ale cały czas słuchać. Tak się buduje relację z Bogiem ale i z człowiekiem. Tak mogę się z nim spotkać.

Karolina mówiła do Pana, gdy się modliła, gdy słuchając Jezusa brała jak on na siebie krzyż codziennych obowiązków, a wtedy – tamtego 18 listopada – ten krzyż szczególny. A ja kiedy tak naprawdę mówię do Pana

 

 

 

STACJA 3 – I upadek

CHRONIĘ SIĘ DO CIEBIE

 

Trudno sobie wyobrazić bardziej paradoksalny tytuł dla tej stacji. Gdzie miała się schronić biedna Karolina, jak nie do własnego taty? Kto ma ochronić córkę, jaj życia i godność? A on właśnie tutaj zawiódł. Nie wytrzymał groźby żołnierza, zostawił ją samą...można w tym widzieć pierwszy upadek – widoczny w świecie coraz bardziej upadek ojcostwa.

Ale ten paradoks jest o wiele głębszy i upadki też mogą być poważniejsze...

Gdzie ma się schronić człowiek, który na serio chce żyć zgodnie z logiką Ewangelii, a który z tego powodu doświadcza trudów, niezrozumienia.... Świat nie udzieli mu schronienia. Tylko Pan. Bywa, że zapalimy się do czegoś, mamy dużo dobrych intencji, zauważamy, że ewangelia to dobre rozwiązanie, że to nawet ma sens..., zaczynamy się naprawdę modlić, czytamy jeździmy na rekolekcje... jest świetnie... i wtedy po pewnym przychodzi atak z zewnątrz lub od jakiś wewnętrzny kryzys... Przecież miało być tak dobrze... wtedy mamy ochotę się zawieść, zdezerterować, poszukać pociechy w świecie, a więc tam skąd przyszedł atak. A kto ci obiecał, że świat, cię za to pochwali?

            Czego lub kogo szukałeś od początku? Jezusa? Czy siebie? Jeśli Jezusa – to wszystko w porządku. W końcu chciałeś, jak on dzielić jego los. A on powiedział – uczeń nie jest większy od swego Pana, mnie prześladowali i was będą, bierz swój krzyż...

            To trudne do pojęcia. Owszem, nawet sami apostołowie łącznie z samym świętym Piotrem mieli z tym problem. Zatem wszystko w normie. Tylko powtarzaj za psalmistą – chronię się do Ciebie. Nie do kogo czy czego innego, ale co Ciebie....Powtarzaj za Karoliną, która od tego momentu mogła liczyć tylko na Boga...

 

 

 

 

 

 

 

 

STACJA IV – Spotkanie z Matką

PAN MÓJ LOS ZABEZPIECZA

 

Mama daje poczucie bezpieczeństwa. Można w razie potrzeby schować się pod jej spódnicą. Ale nie na drodze krzyżowej. Tam mama Jezusa widząc swoje dziecko była całkowicie bezsilna. Tutaj przy czwartej stacji nie mama może zabezpieczyć los, ale tylko Ojciec i to ten niebieski. Pan mój los zabezpiecza. Ale jak? w jaki sposób. Znowu w sposób całkowicie dla nas dziwny paradoksalny – nie do pojęcia. Bo po ludzku to jest żadne zabezpieczenie. Co to za zabezpieczenie dać zabić swoje dziecko na krzyżu? Jakie to zabezpieczenie losu, gdy biedna dziewczyna uciekając przed żołnierzem jest zdana tylko na siebie? Ileż podobnych sytuacji które są po ludzku dziwne. Czy ten los nie jest ślepym losem, jak na loterii, w której częściej przegrywamy jak wygrywamy?

Aby zrozumieć ten dziwny paradoks. Musimy zrozumieć słowo LOS... Zobaczyć nie tylko los swój – ale i jego idącego po drodze krzyżowej. Zobaczyć w tym losie nie tyle przegranego człowieka, ale los zwycięskiego króla, który musi przejść przez ciemny wąwóz, bo tędy prowadzi droga na szczyt. I zobaczyć jeszcze jedno, że on mnie woła jak najbardziej szlachetny z królów, aby ten los dzielić z nim i w ciemnym wąwozie i w pełnym zwycięstwie Aby to był WSPÓŁLOS. Króla i mój. Wtedy może być i trudny, ale nigdy nie będzie ślepy. Gdy to zrozumiem i połączę swój los z jego, będę po prostu z nim to tak naprawdę będę najbezpieczniejszy na świecie, nawet gdyby obok mnie wszystko po ludzku się waliło....

 

 

STACJA V – Cyrenejczyk

TY ŚCIEŻKĘ ŻYCIA MI UKAŻESZ...

 

Kto tak naprawdę komu pomógł na Drodze Krzyżowej? Cyrenejczyk  - Jezusowi czy Jezus Cyrenejczykowi? I na czym tak naprawdę polegała ta pomoc? Odpowiedź jest na kamieniu tej stacji. Ty ścieżkę życia mi ukażesz

Gdyby jakimś trafem Szymon nie pojawił się na tej drodze albo, nie dał się przymusić... pewnie znalazłoby się jakieś inne rozwiązanie. W końcu żołnierzom bardzo zależało, aby żywego skazańca ukrzyżować, a nie na tym, że umarł w drodze...

Ale jak wtedy potoczyłaby się ścieżka życia Szymona i jego rodziny... Czy byłaby to do końca ścieżka życia? Jedno jest absolutnie pewne. To Szymon dzięki Jezusowi mógł choć przez chwilę pójść z nim z nim najważniejszą ścieżką świata. Ścieżką życia, jaką on mu pokazał. To nie tyle Szymon poniósł Jezusa, co Jezus od początku niósł Szymona. Bo na ciężar krzyża złożyły się na pewno grzechy Szymona a nie Jezusa. Jezus poniósł wyniósł na Golgotę jego człowieczeństwo. Wskazał mu jedyną ścieżkę do szczęścia – znowu paradoksalną – Drogę Krzyżową. Na żadnej innej drodze człowiek nie będzie bardziej szczęśliwy, bo żadna nie daje tyle nadziei, nie naprawia tyle zła, nie tylko szymonowego – również naszego osobistego.  Jeśli tylko jak Szymon sami świadomie zechcemy wybrać tę dziwną ścieżkę

Pomyślmy o tym idąc tą samą ścieżką życia, jaką kiedyś biegła uciekając przed żołnierzem 16-letnia Karolina. Dziwna ścieżka życia i jeszcze dziwniejsze ocalenie. Ale życie – najprawdziwsze z możliwych bo nigdy się już nie kończące....

 

 

STACJA VI – Weronika

BŁOGOSŁAWIE PANA, KTÓRY DAŁ MI ROZSĄDEK

 

Weroniko.... no bądź że rozsądna i pilnuj swojego nosa.... Po co się narażać...a jak i ciebie zagonią na Golgotę i ukrzyżują, albo dla zabawy pchną żołnierskim mieczem?

Karolino... – no bądź że rozsądna…ten żołnierz chce się tylko zabawić.  W tych trudnych czasach, nie będziesz pierwsza i nie ostatnia.... To będzie tylko chwila... Jakoś to zniesiesz...potem zapomnisz... ale przynamniej będziesz żywa....

Kasiu, Mateuszu... no trzeba być rozsądnym, by się w tym świecie odnaleźć, wszyscy tak robią... po prostu...

I mamy kolejny paradoks. Kto tu był bardziej rozsądny? I Którym Rozsądkiem? Swoim czy Bożym?

Być może nawet w głębi serca jesteśmy w stanie przyznać rację Weronice i Karolinie, może nawet je podziwiać. Ale naśladować? W prozie codziennego życia, często Boży rozsądek przegrywa z naszym, opartym na naszej ludzkiej kalkulacji na tym co mi się opłaca tu i teraz. Jakby to tu i teraz mogło trwać zawsze...

Weronika, Karolina wolały inny rozsądek... ten który daje Pan. Nie ten oparty na strachu, na konformizmie, na wygodzie…ale ten oparty na miłości, na prawdzie.

Pan im dał ten rozsądek... ale mi też daje... chce dać... Tylko czy ja go chcę przyjąć. I to nie tylko przyjąć, jak się przyjmuje niechciany prezent, który przyjąć wypada. Chodzi o to, by Pana z radości za ten jego rozsądek pobłogosławić…Chodzi o to by tego rozsądku dla siebie autentycznie zapragnąć. Szczerze za niego podziękować. Tylko wtedy zrozumiemy paradoks Weroniki i Karoliny i może samo zobaczymy jak bardzo nam się opłaca.

 

 

 

STACJA VII – II Upadek

SERCE NAPOMINA MNIE NAWET NOCĄ

Noc to doprawdy przedziwna i ważna pora. Nocą dzieją się najważniejsze wydarzenia naszej wiary. Ale i wiele zła dzieje się w nocy. Cienie są większe od rzeczywistości, wyobraźnia płata figle... Dlatego też Noc to symboliczny czas walki o ludzkie serce.

Nawet jeśli my spotykamy się ciągu dnia, poszukajmy chwili ciszy poczuć bicie swojego serca. Bracie i siostro... czujesz, gdzie masz serce? Nie chodzi o pompę tłoczącą krew... ale o tę przestrzeń, gdzie jesteś tak naprawdę sobą. Serce to uczucia i emocje  - Ja to moje uczucia i emocje  - tak powie wielu  i jest to poważny błąd, kosztujący nas niejeden  życiowy upadek

            Emocje, odczucia to tylko powierzchnia życia, jak powierzchnia oceanu poruszana niespokojnie wiatrem. Ma na nią wpływ szatan, świat, drugi człowiek...Ale to co czuję to jeszcze nie ja. Ja to moje decyzje, które mogę podjąć i wykonać czasem zgodnie z emocjami a czasem bo tak trzeba wbrew nim. Emocje rodzą się same, przychodzą z zewnątrz, ciężko sobie z nimi poradzić, ale ja nie musze za nimi iść.  W decyzjach zawsze jestem wolny – To jest moja głębia gdzie jestem sobą.

Ileż to osób upada dotkliwie właśnie dlatego, że myli powierzchnię z głębią... emocje z decyzjami. Ząb mnie boli to zło – potrzebuję tabletek. Niekoniecznie. Możesz też iść do dentysty – po to cię boli. Ból zęba nie jest zły ale przykry – jak głośny alarm, że coś się dzieje... dobre lub złe te to co ty sam z nim zrobisz...

Mówią – brat mnie zdenerwował musiałem go obrazić – nie wcale nie musiałeś. Kocham ją więc poszliśmy w nieczystość – znowu błąd. Jak kochasz pomyśl o jej prawdziwym dobru.

Jeśli ci to pomoże, to popatrz na Jezusa w drugim upadku. To że upadł nie musiało być wcale jego decyzją... To że powstał mimo bólu i poczucia beznadziei już tak...

A i biegnącą tą ścieżką tu Karolina pokazuje, że nawet w najtrudniejszej chwili i najgorszych emocjach można twardo robić to co słuszne.

 

STACJA VIII – Niewiasty

ZAWSZE STAWIAM SOBIE PANA PRZED OCZY.

 

Czy jest coś piękniejszego w ciele człowieka jak jego oczy? Po oczach rozpoznajemy człowieka, A gdy chcemy ukryć tożsamość oczy zasłaniamy czarnym paskiem. Ale oczy wskazują o wiele więcej. Emocje, radość, smutek, złość. rozpacz.

Oczy wskazują również prawdę i kłamstwo. Trudno kogoś okłamywać patrząc mu prosto w oczy....Wszystko powiedzą z też zapłakane oczy niewiast.

Współczuły Jezusowi bardzo, bo widziały umęczonego zakrwawionego człowieka.... ale czy zobaczyły w nim wtedy Pana? Bo on nawet z krzyżem na ramionach jest Panem, nawet na krzyżu jest Panem. Czy spotkanie oczy w oczy z Jezusem otworzyło je naprawdę o nim i o sobie?

            Co widzę, gdy Patrzę na Jezusowy krzyż? Przegranego czy paradoksalnie zwycięzcę.... Czy potrafię odkryć coś innego niż podpowiadają oczy.  A co widzę w twarzy człowieka, który właśnie wyrządził mi krzywdę... czy widzę w nim tylko przeciwnika, od którego musze za wszelką cenę uciec, którego muszę zwyciężyć, unieszkodliwić,

A Karolina, biegnąca po bagnach być może widziała oprawcę.... ale przed oczami miała PANA, obecnego w każdym człowieku – umęczonego, sponiewieranego, ale ciągle tego samego. To on dodawał jej sił i wskazywał kierunek. A kogo widzą... kogo chcą widzieć moje oczy?

 

 

STACJA IX – III Upadek

NIC MNĄ NIE ZACHWIEJE.

 

IX stacja nie jest na trasie ucieczki Karoliny. Chwilę temu wszyscy zboczyliśmy trochę z oryginalnej ścieżki Karoliny... Ona biegła drogą trudniejszą przez las – po bagnach. My idziemy wygodną ubitą drogą, aby nie się nie zachwiać, nie potknąć, nie przewrócić, aby było nam łatwiej.

Tu na trasie Drogi Krzyżowej to jest nawet zrozumiałe. Problem w tym, że w życiu mamy podobną ochotę aby sobie drogę maksymalnie ułatwić. To jest paradoksalnie nasz trzeci – największy upadek i jedno z największych życiowych niebezpieczeństw.

Tu można popełnić największe życiowe błędy. Pójście na łatwiznę w wierze, w miłości, wybieranie tego co wygodniejsze, omijanie trudności za wszelką cenę, a jak się nie da to znieczulanie się różne sposoby, byle tylko nie czuć bólu, uciekanie w ogłupiającą rozrywkę, odrealniony świat, wrzucanie ciężaru konsekwencji swojego dziadostwa na mamę, żonę,  nieraz powoduje, że paradoksalnie lądujemy  w prawdziwym życiowym grzechowym bagnie, często ściągamy przy tym innych  i opamiętujemy się zazwyczaj wtedy gdy jest za późno...

 Karolina, biegnąca po bagnach aby uwolnić się od atakującego żołnierza i Jezus w swych błogosławieństwach i w wielu innych miejscach ewangelii mówią: Idź drogą trudniejszą, ciasną ścieżką, wybieraj ciasną bramę, .... bardziej wymagającą, biegnij nie zatrzymuj się ani na chwilę... wtedy się nie zachwiejesz...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

STACJA X – Odarcie z szat

PAN MOIM DZIEDZICTWEM

 

Stoi przed wszystkimi... odarty ze wszystkiego.  Wszystko stracił, wszystko oddał – całe swoje dziedzictwo, Nie ma już nic...a ma wszystko Być ubogim jednocześnie najbogatszym ze wszystkich...Czyż Jezus sam nie powiedział wcześniej Błogosławieni ubodzy. Do nich należy królestwo. A teraz odarty ze wszystkiego król świata jest żywym modelem tego paradoksu

On nas na tyle kłuje, że obchodzimy go najdalej jak tylko można. A trzeba się  się z nim zmierzyć…Mówi się często, że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Mówi się też czasem, że portfel nawraca się ostatni, ale tu nie chodzi o zawartość portela, ale o serce

            Zastanówmy się więc o co chodzi w słowach ubogi i bogaty. Nie ma w nich słowa pieniądze... ale jest słowo bóg. Osoba uboga... to ta co cały swój skarb wszystko co uważa za najcenniejsze ma dosłownie „u boga”. To on jest jej największym skarbem. Ona zupełnie szczerze może powtórzyć hasło tej stacji: To Pan jest moim dziedzictwem. Nie mam nic cenniejszego, wszystko mogę oddać za Niego i dla Niego, a jeśli coś posiadam, używam, to tylko po to by przez to być jeszcze bliżej. Człowiek bogaty.... czuje, że sam jest już jak Bóg. Poprzez to co ma, albo to czego pożąda, staje się Bogiem dla siebie, i nikt nie jest mu już potrzebny. A to się nie ma szans dobrze skończyć, bo prędzej czy później przyjdzie taki moment, gdy będzie musiał to zostawić .Zostanie i z pustymi rękami i jeszcze bardziej pustym – ziejącym smutną pustką sercem. Nie chodzi więc o to ile dokładnie masz pieniędzy w portfelu, jakie szaty na grzbiecie, ale co a w zasadzie kogo masz albo nie masz w sercu.

            Jeśli dalej nie wiesz, niech ci przypomni o tym uboga Karolina, która biegnąc w grząskim lesie mogła stracić nie tylko buty, ale i resztkę sił, a czując, że nie ucieknie i to się jednak dobrze nie skończy powtarzała sobie: Panie tylko ty mi zostałeś... Tylko Ty....

STACJA XI – Przybicie do krzyża.

PAN MOIM PRZEZNACZENIEM.

 

Tu na rozstaju – trzeba wybrać, którą droga pójść. Zastanawiamy się która z dróg będzie dla nas najlepsza. Szukamy naszego osobistym przeznaczenia. Czy jest coś takiego jak przeznaczenie? Ślepy los, który spełni się czy tego chcemy czy nie? A może to my mamy zdecydować a nie przeznaczenie. A może jedno i drugie? A może przeznaczenie to nie coś tylko ktoś?  Może to on Pan jest twoim przeznaczeniem. Łatwo powiedzieć? Owszem..., ale popatrz twoje przeznaczenie jest właśnie przybijane do krzyża.

Czy mam ochotę popatrzeć na Jezusa, nie w pozie zwycięstwa, ale największego uniżenia i powiedzieć. Tyś Panie moim przeznaczeniem. Ty na krzyżu. Chcę, aby to było moje przeznaczenie.... ten twój los. Stał się moim. Aby to był nasz wspólny los.

Naprawdę tego chcesz? Jeśli nie.… zawsze możesz odwrócić głowę, udać, że nie zauważyłeś tej stacji i pójść w swoją stronę. Możesz powiedzie nie mam ochoty na takie zakręty w moim życiu. Wolę iść prosto w stronę sukcesu, wymiernych korzyści. Ale zgubisz swoją chrześcijańską ścieżkę paradoksów. Wtedy nic nie zrozumiesz ani z chrześcijaństwa, nie spotkasz też ponownie Karoliny, która dała się przybić do swojego krzyża tak bardzo niedaleko stąd.

Jeśli jednak się zdecydujesz...dosłownie i w przenośni chwycić się krzyża i trzymając się ostro nawrócić odnajdziesz i zrozumiesz tak Karolinę i wszystkie zakręty swojego życia. Mało tego. Wejdziesz wtedy na najpiękniejszy fragment swojej drogi.

 

 

STACJA XII – Śmierć na krzyżu
TYŚ PANEM MOIM

 

Tak napisał Piłat. Jezus Nazareński Król Żydowski. My byśmy go poprawili. To Król – Pan wszystkich chrześcijan, wszystkich katolików...  Tak to wszystko prawda... Ale czy Twój osobisty? Czy możesz mu tak szczerze prosto w oczy powiedzieć Tyś Panem moim? Czy chcesz być poddanym PRZEGRANEGO KRÓLA?  Bo dla wszystkich ludzkich oczu Jezus przegrał.

Dlaczego w ogóle się na to zgodził... Przecież miał jeszcze szansę. mógł spektakularnie zejść z krzyża. W ostatniej chwili na oczach wszystkich wyrwać się śmierci wyrywając gwoździe...to byłby event, to byłoby przedstawienie, a ilu by w niego po tym uwierzyło? Może nawet faryzeusze i żołnierze by się nawrócili? A apostołowie odzyskaliby odwagę...

            Ale ostatecznie przegrał. i to na własną prośbę Dał się zabić jak najgorszy...Czy to naprawdę mój Pan? Czy mogę się do niego przyznać – zgodzić się na ten największy paradoks – mój Pan, moja nadzieja, moja siła przegrała w świecie? Co myślę, jak przegrywa dzisiaj – bo coraz mniej ludzi chodzi do Kościoła, bo przyznać się do katolicyzmy w firmie to obciach – czy mam nadal ochotę wziąć go ze swego Pana? Powiedzieć – Tyś Panem moim?

Bo on już wziął mnie za swojego przyjaciela, zapłacił za mnie wszystkie rachunki i dlatego ja jeszcze mam szansę na cokolwiek.

            Tylko wtedy jak dokonam tego wyboru, zrozumiem o co chodzi w tych wszystkich paradoksach – poznam ich najbardziej fundamentalną tajemnicę. Jest nią miłość - która wygrywa nawet wtedy, gdy przegrywa. Jak ziarno pszenicy, które obumiera by żyć i dawać życie.

 

 

STACJA XIII – Zdjęcie z krzyża
WIECZNA ROZKOSZ PO TWOJEJ PRAWICY

Wydawać by się mogło, że śmierć Jezusa, śmierć Karoliny zakończy wreszcie te wszystkie dziwne paradoksy? Ale one trwają nadal.... Są w tytule kolejnej Rozkosz? Jakaż to rozkosz dotykać zmasakrowanego trupa Jezusa? Tym bardziej, że każde takie dotknięcie powodowało nieczystość i to tuż przed najważniejszymi świętami Paschy...

Jakaż to rozkosz dotykać umęczonego i porąbanego szablą trupa Karoliny, którego znaleziono tutaj nieopodal? Doprawdy trudno wyobrazić sobie rozkosz na twarzy Józefa z Arymatei czy umęczonych żałobą rodziców Karoliny...

            Jak każdy paradoks tak i ten uczy nas by włączyć myślenie a przynajmniej czytać wszystko do końca. Czytamy nie zwykła rozkosz... która, jak każda inna trwa tylko chwilę, jak najbardziej nawet zmysłowy pocałunek czy zjedzenie ciastka... ale rozkosz wieczna... nieprzemijająca...niezniszczalna. Rozkosz nieskończona – ona nie może być związana z ciałem, bo każde ciało, nawet najsilniejsze i najdoskonalsze nie może czuć rozkoszy wiecznie – bo kiedyś na pewno przestanie czuć cokolwiek.

I tu widać jak bardzo my ludzie jesteśmy paradoksalni. Dogadzamy ciału i zmysłom – słodkie ciastka, coraz wymyślniejsze dźwięki, obrazy zapachy, doznania, emocje, a to powoduje tylko chwilowe zaspokojenie, potem fizyczną i zmysłową zgagę i jeszcze większy głód. Wiemy, że tak jest a mimo to szukamy kolejnych...  Z drugiej strony chcielibyśmy aby ta rozkosz trwała wiecznie. W swych pragnieniach jesteśmy rozpięci między ciągle niespełnioną doczesnością a wiecznością, nawet jeśli sami ani przed sobą ani przed innymi nie chcemy się do tego przyznać. Odrzucając wiarę sami skazujemy się na bycie godnymi politowania. Bo nasze pragnienia po prostu się nie spełnią.Ten nasz ludzki paradoks to wołanie o wieczność może się spełnić tylko w jeden sposób – Po Twojej prawicy. Nie ma innej opcji nie ma innej drogi – nawet jeśli niejednemu z nas tak trudno się do tego przyznać.

STACJA XIV – Złożenie do grobu
BŁOGOSŁAWIENI CZYSTEGO SERCA, ALBOWIEM ONI BOGA OGLĄDAĆ BĘDĄ.

 

            Jeśli zastanawiamy się gdzie jest tak naprawdę brama do nieba... tylko w kościele? Ale Ona jest tutaj nieopodal...dosłownie kilka kroków stąd...w środku lasu. Ta na pewno działa. Z tego miejsca można wejść do nieba, bo Karolina stąd właśnie do niego weszła.

Równie dobrze może być w środku lasu, na przejściu dla pieszych w kinie, w sklepie, w szkole, w kuchni między garnkami z niedzielnym obiadem...wszędzie tam gdzie tylko zechcemy być szczęśliwi No właśnie jeśli tylko chcemy.

I to jest ostatni paradoks naszej dzisiejszej drogi krzyżowej. Wydaje się nam nieraz, że nie da się być naraz szczęśliwym, cieszącym się życiem, czepiącym z niego pełnymi garściami i błogosławionym. Bo to się nam kojarzy ze złożonymi rękami, oczami w słup i ustami śpiewającymi do znudzenia „hosanna”. Świętość to życiowa nuda, a czyste serce – to absolutny atrakcji. A już Boga oglądać? i tylko Boga? Bez innych dodatków? A cóż to za atrakcja? Ileż można oglądać jedną osobę?

A zapytajmy dwójkę zakochanych w sobie ludzi jak to im się nie nudzi tak sobie patrzeć sobie w oczy? Jeśli kocham naprawdę to mój miły nie musi mieć willi z basenem. Moja miła jest tak cudowna i czysta, że nie pozwoliłbym nikomu innemu, ale i sobie wobec niej nawet na najmniejszą nieodpowiednią myśl czy pragnienia. Wystarczy, że jest, to największą atrakcja i innych nie trzeba. Czuję się z nią, czuję się z nim jak w niebie.

Kochasz więc Boga? Ale tak naprawdę? Jeśli tak to żaden z paradoksów już nie jest dla ciebie żadną trudnością a tylko okazją by kochać jeszcze bardziej. Jak Karolina. Jeśli tylko kochasz naprawdę.

 

know this timepiece at is very, versions, the crown features a mirrored PP marking, to feel it, iron blue, from celebrity mentalist Charlie Sheen to Robert Downey Junior. But of all the famous owners of Pateks, minutes, however they are accepting pre-orders on their website. rolex replica We had the chance to get an early look at their new watches (and we liked it!) Website does not even look that bad and has good and bad replicas that look like any other website. Various photos of origin is a red flag, escape wheel and pallet fork hours.

Administrator danych osobowych informuje, że wszystkie dane osobowe na stronie internetowej Sanktuarium w Zabawie umieszczone zostały za zgodą osób, których dane dotyczą lub umieszczone są na podstawie prawa.

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.